Historie nowych mieszkańców Krainy Łaski

103 owce uratowane przed rzeźnikiem

 

60 jagniątek, które wypuszczone szaleją na łące - one i ich matki zostałyby już zjedzone, gdyby nie wykupili ich przyjaciele zwierząt z Fundacji Gabrieli. Jagnięta, które jeszcze ssą mleko matek, uchodzą podczas określonych świąt kościelnych za szczególny delikates. Ale kiedy się widzi, jak te małe owieczki piją mleko swoich matek i jak ze swoimi rówieśnikami urządzają sobie wesołe zabawy, to po prostu nie można sobie wyobrazić, że przyjęło się za normalne zabijanie i zjadanie tych małych, inteligentnych, jeszcze w wieku dziecięcym, istot.

Dzięki tej wielkiej akcji ratowniczej Fundacja Gabrieli uchroniła zwierzęta przed śmiercią z rąk rzeźnika i darowała im nową ojczyznę. Dopomogli w tym przyjaciele zwierząt z całego świata, którzy zbierali środki na ich wykup. Wkrótce po przybyciu owiec do krainy pokoju przyszły na świat kolejne jagniątka. One też zostałyby zabite w ciałach swoich matek, gdyby nie uratowano stada.

Ocalone owce potrzebują schronienia, pastwisk, pożywienia i opieki. Czy chcielibyście pomóc? Każdy dar serca jest mile widziany!
Nawet 1,- euro pomoże!


 
»Pójdziesz ze mną? Tam coś jest...«

Pewnego słonecznego dnia w marcu owce wyszły ze stajni na duże pastwisko. Skakały dla zabawy i pobiegły bardzo daleko, tam gdzie przed paroma dniami zostało posadzone drzewo. Mały baranek, Chrasch, ciągle na nas, dwunożnych, spoglądał i wołał dość głośno "meee!". Odczuwałem, że tym swoim "meee!" chciał coś powiedzieć. Pobiegłem więc do niego przez całe pastwisko i zapytałem go, co się stało, dlaczego tak głośno wołał. Chrasch tylko na mnie popatrzył i beczał dalej. Czy chodziło mu o to nowo posadzone drzewko? Zapytałem Chrasch'a, czy chciałby do niego podejść, i faktycznie tak było. Podbiegliśmy więc do nowo posadzonego drzewka i Chrasch natychmiast przestał beczeć. Przybliżyły się do nas trzy następne jagniątka: Chrusche, Salwa i Salema. Zgromadziły się wokół mnie, a ja im wyjaśniłem, że to jest drzewko, że z czasem urośnie bardzo duże i będzie darować im cień. Jagniątka spoglądały na mnie i uważnie słuchały. Potem noskami obwąchały drzewko i robiły wrażenie zadowolonych. Czmych, czmych - pobiegły z powrotem do stada, do swoich matek, czyli do Taaschy i Chrusy.

Czy chcielibyście pomóc, jeszcze wiele zwierząt może być uratowanych? Nawet 1,- euro pomoże!


Rozrzucić słomę? Żaden problem!

U rodziny byka Maese znowu był oprzątający i zapowiedział: Stara słoma zostanie wywieziona, obora zostanie wymieciona do czysta, a podłoga będzie spryskana wodą. Opiekun zwierząt przyniósł dużą belę słomy, by rozpocząć ścielenie. Trwało to jednak niedługo, bowiem przed oborą pojawił się Cherbelan, najmłodszy członek rodziny Maese. Gdy zobaczył duży snop słomy, pomyślał pewnie: Rozrzucają słomę, ja też to umiem! Pełen zapału mały byczek biegł prościuteńko na duży snop. Ponieważ nie miał jeszcze żadnych rogów, więc silnie uderzał snop głową, wstrząsając go parę razy to z prawej, to z lewej strony, tak że słoma kłębiła się wokół w powietrzu, a potem opadała na dół. Z ogromnym zadowoleniem i godną podziwu wytrwałością Cherbelan powtarzał to tak długo, aż prawie cały snop został rozdzielony. Resztę pozostawił opiekunowi. Jeszcze chwilę przyglądał się, jak rozrzuca słomę dwunożne stworzenie, a potem wybiegł na zewnątrz, aby pokrzepić się łykiem świeżej wody - kto pracuje, ten ma w końcu też pragnienie. Mały byczek pospacerował sobie po pastwisku, położył się zadowolony obok swojej matki, Riki, i został przez nią - widocznie była z jego pracy bardzo zadowolona - pieczołowicie wylizany...


Skok do wolności

Kuh Lena Rind auf Wiese Portrait

»Większość towarzyszy mojego gatunku ląduje za ladą sklepową jako wędliny dla ludzi. Usłyszałam odgłosy cierpienia dochodzące od strony rzeźni i stało się dla mnie jasne: Nie chcę doświadczyć takiego losu. Wzięłam więc życie w swoje ręce... i wyskoczyłam z przyczepy, która mnie i moich przyjaciół wiozła do rzeźni! W moim przypadku była to ulica Kemtener Bleicherstraße. Ponieważ o tej odważnej ucieczce napisała zaraz lokalna gazeta (wymagało to pewnych artystycznych umiejętności), spowodowało to, że przyjaciele zwierząt zwrócili na mnie uwagę i umożliwili mi za pośrednictwem Fundacji Gabrieli dotarcie do krainy pokoju. Zostałam wykupiona, a razem ze mną moja matka, Lena. Później został też uratowany mój młodszy brat, Nuka. 

Dobry koniec: Dzięki temu, że wyskoczyłam z przyczepy, uratowałam życie nie tylko nam trojgu, lecz także dwóm moim córkom o imieniu Isna i Ira, które po kilku dniach przyszły na świat. Gdybym nie wyskoczyła, zostałyby zabite razem ze mną i pokrojone na kawałki«.

Czy chcielibyście pomóc, aby taki ratunek był możliwy?
Nawet 1,- euro pomoże!


Nareszcie bezpieczne!

Kamerunschaf Portrait

»Miałyśmy szczęście! Kiedy rano obudziłyśmy się w ciepłej słomie i w dużej, obszernej stajni, nie mogłyśmy uwierzyć, że tu jesteśmy - już nie musimy stać na dworze w śniegu i czekać na rzeźnika. My, czyli Vaspi, Schawan, Cheena, Ramsus, Kispi i jeszcze inne owce kameruńskie, które znalazły się tutaj, w Krainie Łaski Fundacji Gabrieli, zostałyśmy uratowane. Byłyśmy bardzo zadowolone, kiedy zostałyśmy przywiezione z miejsca, gdzie byłyśmy skazane na głód i pragnienie, gdzie każda z nas straciła już chęć do życia! Szczególnie myślała tak Roos, która dopiero co wydała na świat dwa młode jagniątka, Liona i Leona. Oba były tak słabe i przemarznięte do szpiku kości, że nie przeżyłyby już nawet jednej nocy. Jednak opiekun zwierząt ogrzewał nasze maleństwa podczas całej drogi swoją własną kurtką i w ten sposób uratował im życie. Lion i Leon są teraz dwoma bystrymi „chłopaczkami”, którzy robią największe skoki i podejmują ryzykowne wspinaczki na najwyższe stogi słomy... 

Po tym wszystkim dowiedziałyśmy się, że dostaniemy własną owczarnię i piękne pastwisko, w pobliżu rodziny Maese, która także mieszka tu, w Krainie Łaski. Rodzina Maese to krowy i byki, są one troszkę większe niż my - ale na pewno zostaniemy dobrymi sąsiadami. A dwunożni? Także oni zaaklimatyzowali się już dobrze w naszym otoczeniu i każdego dnia uczą się czegoś nowego. Jesteśmy szczęśliwe, że znalazłyśmy tu przyjaciół – dwu- i czworonożnych. Chciałybyśmy też podziękować tym wszystkim, którzy umożliwili nam życie w tej krainie pokoju...«

Czy chcielibyście także i przy tym pomagać? Nawet 1,- euro pomoże!


Ocalone przed rzeźnikiem!

 

Kto tam tak beczy? To było podczas bardzo ostrej zimy, gdy pewna przyjaciółka zwierząt podczas spaceru zauważyła małe stado owiec. Owce stały w głębokim śniegu bez słomy i bez żadnej osłony, bezbronne wobec lodowatego zimna. Było tam też kilka całkiem małych owieczek, w tym dwie nowonarodzone o czarnej delikatnej sierści. Matka owca lizała swoje małe i starała się je nakłonić do wstania ze śniegu. Jednak sama była tak osłabiona, że potykała się co chwilę upadając na kolana głową w śnieg. Inne owce miały częściowo zapalenie wymion i ropiejące rany. To był żałosny widok. Przyjaciółka zwierząt zawiadomiła natychmiast właściwy Urząd Weterynaryjny. Właścicielowi udowodniono ciężkie naruszenie obowiązku opieki nad zwierzętami, które po interwencji zostały natychmiast odebrane. Jednak gdzie można by umieścić małe stado?

Położone w pobliżu Gospodarstwo Łaski dla będących w potrzebie zwierząt mogło przyjąć rodzinę owiec do siebie na kilka miesięcy. Otrzymały tam schronienie: dużo słomy, lampy grzejne, opiekę lekarską i dobre jedzenie. Nowo narodzone owieczki zostały nakarmione z butelki, ponieważ ich matka miała silne zapalenie wymion.

Mała gromadka szybko odzyskiwała siły, a po kilku tygodniach wystraszone zwierzęta powoli nabierały także zaufania do ludzi. Odczuwały, że te dwunożne istoty chcą dla nich jak najlepiej i że już nigdy więcej nie zagrozi im nóż rzeźnika. 

W międzyczasie małe stado owiec zostało przesiedlone do Krainy Łaski Fundacji Gabrieli. Gdy przybyły na miejsce, kilka zwierząt na nowym pastwisku podskakiwało do góry z radości, inne natychmiast zaczęły z niego korzystać chrupiąc delikatne zioła. Znowu inne pozostawały całkiem spokojne stojąc i kierując swoje spojrzenia w dal ponad krainę pokoju, jakby przeczuwały, na jakiej niezwykłej ziemi znalazły swoją ojczyznę. Owce natychmiast się wprowadziły do nowo zbudowanego schronienia, które nosi nazwę "Dom Betlejem - Jego owce", i towarzyszyły w największym rzemieślniczym skupieniu pracom wykończeniowym. 

Wieczorami, podczas nastającego zmierzchu, zwierzęta czują się w tym schronieniu jak u siebie w domu. I czekają na "przychówek", bo gdy tylko finansowe środki pozwolą, aby powiększyć pastwisko, to jeszcze więcej owiec powinno być uratowanych przed rzeźnikiem. 

Chcielibyście w tym pomóc? Nawet 1,- euro pomoże!


Księżniczki zapoznają się z krainą pokoju

Na początku była tylko maleństwem. Jest dość ciekawska, prześlizgnęła się pod ogrodzeniem pastwiska na zewnątrz. Widocznie poza pastwiskiem znajdują się lepsze ziołowe smakołyki. W każdym bądź razie młoda dama woli posilać się po drugiej stronie ogrodzenia. Cztery inne krowy rasy salers, które z racji ich szlachetnego usposobienia także nazwane zostały "księżniczkami", również odkryły te smakołyki. Nie poprzestały bynajmniej tylko na jednej kulinarnej wycieczce, lecz wyruszyły nocą, aby zbadać całą krainę pokoju. Możliwe, że miały zapowiedzianą rewizytę u zajęcy i saren, które zawsze przychodzą w odwiedziny na pastwisko. W każdym razie cały klan pięciu krów powędrował daleko w las i w bliżej położoną dolinę, gdzie wiele dzikich zwierząt ma swój dom. W końcu: ukoronowaniem wyprawy była uczta na skraju krainy pokoju, w której skład wchodziła młoda i świeża zielenina na polach pszenicy i orkiszu. W pełni najedzone wykwintnym pokarmem i bardzo zadowolone damy, poszukiwane przez dwunożne istoty, około 2 godziny w nocy pospacerowały chętnie i z przyjemnością do domu.

Naturalnie po tej wycieczkowej uczcie poranne śniadanie nie było oczekiwane z utęsknieniem tak jak zwykle. Podczas gdy normalnie pięć młodych krów przybiegało galopem, gdy tylko zbliżały się pierwsze smakołyki, to tego ranka posuwały się dość opieszałym krokiem... 

Po tym zdarzeniu ogrodzenie pastwiska zostało poprawione, ponieważ dwunożne istoty nie mogły sobie pozwolić na poszukiwania pięciu księżniczek każdej nocy. Jednak celem jest, aby kraina pokoju dalej się rozrastała, aby można było nabyć z pomocą wielu przyjaciół i sponsorów jeszcze wiele łąk i lasów, by wkrótce niebyły potrzebne żadne ogrodzenia. Każde zwierzę powinno móc wędrować wolne tam, dokąd chce - bez narażania się na niebezpieczeństwo, że co kilka metrów natknie się na ludzi z nożem lub strzelbą w ręku.

Aby ta wizja stała się możliwie jak najszybciej rzeczywistością, prosimy w imieniu zwierząt o pomoc: Nawet 1,- euro pomoże!


Jakie są naprawdę krowy:
piękne, mądre i rozumne

Pewna jasnobrązowa krowa, która od kilku tygodni żyje w krainie pokoju, nazywa się Eve. Kiedy przybyła, była zupełnie chuda i również schorowana. Jej oczy zawsze łzawiły trochę, a przy jedzeniu z innymi krowami nie mogła dostać się do jedzenia. 

Aby mogła wystarczająco się najeść oraz ponownie odzyskać siły i zdrowie, zaczęliśmy jej podawać jedzenie poza pomieszczeniem dla krów, oddzielając ją od jej towarzyszek. Mogliśmy przy tym doznać niejednego zaskakującego wydarzenia, które często nas dwunożnych zawstydzało.

Przykład: Zapowiedziane było śniadanie. Wszystkie krowy zebrały się w radosnym oczekiwaniu na jabłka i inne smakołyki w ich schronieniu. Opiekunka zwierząt powiedziała im, że najpierw wyjdzie na pastwisko, aby przynieść Eve jej jedzenie. Ledwie to powiedziała, a już wszystkie krowy były na zewnątrz, aby nic z tych smacznych rzeczy im nie umknęło. Opiekunka zwierząt zwróciła się do nich ponownie i wyjaśniła, że one otrzymają swoje jedzenie w ich schronieniu i że mogą być spokojne, ponieważ naprawdę starczy tego dla wszystkich. I - kto czegoś podobnego jeszcze nie przeżył, temu może wydawać się to bajką - wszystkie krowy oprócz Eve ponownie pospacerowały do schronienia cierpliwie czekając, dopóki także one dostaną swój posiłek.

Tego, jak odczuwające i szczerze inteligentne są krowy, nie wie dziś prawie żaden człowiek, ponieważ te zwierzęta jako "czynnik produkcyjny" nie mogły rozwinąć swojej prawdziwej natury, ich własnej praistoty. Jak my sami moglibyśmy rozwijać się żyjąc bez światła słonecznego, w ciasnej klatce i oczekując na przedwczesną, bolesną śmierć?

W Krainie Łaski Fundacji Gabrieli zwierzęta, jako stworzenia Boga, powinny odzyskać swoją godność i powinny móc żyć tak, jak to odpowiada ich gatunkowi. Chcielibyście pomóc? Nawet 1,- euro pomoże!

Zresztą: Eve czuje się już o wiele lepiej. Jej sierść stała się piękna i miękka, jej oczy już nie płaczą, a siły z powrotem powróciły. I kto spojrzy Eve w jej ciepłe, poczciwe oczy, ten odczuje wdzięczność tej pięknej, mądrej istoty, której umożliwiono prowadzenie pełnego pokoju i wolnego od strachu życia.


Następna


Spis treści broszury Literatura »Nawet 1,- euro pomoże!« Broszury i ulotki Zbieranie podpisów Myśliwskie lobby Demonstracje Kontakt, zamówienia Jak możecie pomóc? List do myśliwych Stopka redakcyjna  Mapa strony


Fundacja Gabrieli
Saamlińskie Dzieło Braterskiej Miłości
do Przyrody i Zwierząt 
Twoje Królestwo nadchodzi - Twoja wola staje się
Módl się i pracuj
 Kraina Łaski 
Ojczyzna dla Zwierząt 

zarządzana przez G.S. Stiftung Verwaltungs-GmbH

Max-Braun-Str. 2, 97828 Marktheidenfeld, Niemcy
Tel. +49 (0) 9391-504-427, Fax +49 (0) 9391-504-430
info@gabriele-stiftung.de