Pismo "Prorok"

Głos serca,
odwieczna Prawda, odwieczne Prawo Boga,
dane przez prorokinię Boga dla naszych czasów


  Styczeń 2001 ukazuje się nieregularnie Nr 15  

 

Dwóch Bogów wszechświata,
Bóg Mojżesza i Bóg Jezusa
- czy też jeden zmienny Bóg?

Zwierzęta skarżą się
- prorok oskarża!

Pomóż zwierzętom
Nawet 1,- euro pomoże!

Bezpłatne wydanie możesz zamówić ze stron wydawnictwa DAS WORT

 


Zaiste, nie pozostał już ani cień
po apostolskiej nauce
w naszym Kościele [...].
Wprowadziliśmy inną naukę i dyscyplinę.
Najważniejsze jest starać się o to,
żeby nikomu nie pozwolono
na czytanie z Ewangelii nawet odrobiny,
zwłaszcza w języku ludowym.
Starczy to trochę,
co się na mszy odczytuje.
Każdy, kto starannie rozważy,
co dzieje się w Kościele
i przyjrzy się temu z osobna,
zobaczy, że nasza nauka
różni się od tej z Ewangelii,
a nawet, że jest jej przeciwna [...].

(Cytat z orzeczenia trzech biskupów
sporządzonego dla papieża Juliusza III.
Hans Jürgen Wolf  "Sünden der Kirche"
- "Grzechy Kościoła")


Bo nic nie powiedziałem ani nie nakazałem
waszym przodkom, gdy wyprowadzałem ich z Egiptu,
co do ofiar całopalnych i krwawych,
lecz dałem im tylko przykazanie:
Słuchajcie głosu Mojego, a będę wam Bogiem,
wy zaś będziecie Mi narodem.
Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę,
aby się wam dobrze powodziło.
Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać
i poszli według zatwardziałości
swego przewrotnego serca;
odwrócili się plecami, a nie twarzą.

Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli
z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego,
posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków,
każdego dnia, bezustannie,
lecz nie usłuchali Mnie
ani nie nadstawiali swych uszu.
Uczynili twardym swój kark,
stali się gorszymi niż ich przodkowie.

(Jeremiasz 7, 22-26)


Spis treści:
"Ja, Pan, nie zmieniam się [...]."   (Malachiasz 3, 6)

"Życie w Bogu obejmuje nie tylko bliźniego,
lecz również wszystkie inne formy życia,
jak zwierzęta, rośliny, minerały, kamienie;
bowiem wszelki byt nosi Życie, Boga".   (To jest Moje Słowo, str. 795)

Spis treści

Wprowadzenie

Ten, kto w tytule tego najnowszego wydania Proroka zauważy dwuczęściowość, być może zapyta siebie, co pytanie: "Dwóch Bogów - czy też jeden zmienny Bóg" ma wspólnego z tym, co zwierzęta muszą znosić w naszych czasach? Czy oba aspekty tego tematu nie znajdują się na dwóch zupełnie różnych płaszczyznach?

Ten jednak, kto prześledzi przyczyny cierpień znieważanych, zniewalanych zwierząt, sprowadzanych do rangi przedmiotów użytkowych, niechybnie dotrze do korzeni, które zakotwiczone są w praktykach religijnych dawnych czasów, w Starym Testamencie. Pojęcie "praktyk religijnych" daje już do myślenia. Religia jest bowiem sferą łączności z Bogiem, z tym co boskie. Wątpliwym jednak jest, czy było to też dążeniem odpowiedzialnie "praktykujących" w tamtych czasach i czy zostało przez nich osiągnięte.

W dalszej części tekstu, przemawia nie tylko prorok, choć tym razem brak jest dialogu ze współczesnym człowiekiem, ale również wiele faktów, wiele świadectw, zarówno w słowach jak i w obrazach. One mówią do nas i ten, kto ma uszy, niech usłyszy. One dają do myślenia i ten, kto posługuje się swoim rozumem, może doznać olśnienia. One stawiają nam pytania, a ten, kto ma jeszcze serce zdolne do odczuwania, odbierze przesłanie. To co zrobi z tym przesłaniem, czy pozwoli, żeby doprowadziło go ono do decyzji i czynu, pozostaje w jego rękach.

Spis treści

Słowo Boga przedwczoraj, wczoraj i dziś - Prawda czy nie?
Bóg rehabilituje Mojżesza przez kolejnych proroków

Od czasów Jezusa z Nazaretu minęło dwa tysiące lat. Syn Boży przyszedł do nas jako człowiek, jako Syn Człowieczy, żeby przynieść nam posłanie Boga, Jego Ojca, który jest także naszym Ojcem. Posłanie, które Jezus przyniósł nam od Boga, swojego i naszego Ojca, to miłość.

Droga do miłości zaczyna się od pojednania między ludźmi i pomiędzy ludźmi i zwierzętami, i ziemią. Jedynie na tej drodze człowiek odnajdzie jedność z Bogiem i z całym Jego stworzeniem, z wszechświatem.

Bóg jest miłością. Jego nieskończona istota jest więc miłością. Jezus mówił do ludzi, że Jego Ojciec i On, Jezus, Chrystus, są jednym. Przez to Jezus chciał powiedzieć ludziom, że Jego posłanie jest Prawdą, która pochodzi z niebios od Boga, Jego Ojca, który jest też Ojcem wszystkich ludzi. Jezus nie tworzył dystansu między sobą i ludźmi, lecz stawiał ich na równi ze sobą jako dzieci Boga, gdyż powiedział tak: Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5, 48) i dał nam modlitwę, która zaczyna się słowami: Ojcze nasz, który jesteś w niebie [...] lub też: Ojcze nasz w niebie [...].

Jezus dał nam między innymi następującą, znaczącą wskazówkę, która przekazana również w Biblii brzmi tak: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić [...]. Dopóki niebo i ziemia nie przeminą ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. (Mt 5, 17-19)

Jezus mówił w tych słowach o odwiecznym prawie, a zatem o wiecznym niezmiennym Bogu. W ten sposób jednoznacznie powiedział, że wysłani przez Boga prorocy mówili prawdę, a więc przekazywali w proroczym słowie Prawdę, którą jest Bóg.

Temu, kto porówna starotestamentowe Księgi Mojżeszowe z naukami Jezusa szybko nasunie się pytanie: Czy Jezus mówił Prawdę - również mówiąc, że wypełni słowa proroków? Czy też to, co można przeczytać w Pięcioksięgu jest prawdą? Jak przedstawia się sprawa proroków, którzy przyszli po Mojżeszu? Ich wypowiedzi w wielu przypadkach różniły się zasadniczo od słów przekazanych jako mojżeszowe; częściowo były wręcz sprzeczne. Czy może przez proroków Starego Testamentu przemawiali różni bogowie? Te różnice w wypowiedziach i nakazach proroków prowadziłyby wręcz do wniosku, że istnieje wielu bogów, a Jezus naucza nas znów o innym Bogu niż "Bóg", który przemawiał na przykład przez "Mojżesza".

Ten, kto sądzi, że "chrześcijańskie" Kościoły mają przekonującą odpowiedź i pomogą mu osiągnąć jasność i pewność w tym zamieszaniu i w tej niepewności, zawiedzie się. One wyjaśniają to w ten sposób, że każde słowo Biblii jest prawdą Bożą, z czego wynika, że to, co Bóg powiedział przez Mojżesza i co zostało zapisane w Biblii, jest autentycznie. Z tego wynikałoby, że "Bóg" przykazał między innymi zabijanie i ofiarowywanie Mu zwierząt w krwawych, okrutnych rytuałach ofiarnych. Wybrani ludzie, kapłani, zostali przez Niego, Pana, wyznaczeni do wykonywania tych czynów i to według detalicznie nakazanych rytuałów - "jak to Pan rozkazał Mojżeszowi".

Jeśli przyjmiemy te nauki Kościoła, to byłoby to prawdą.

Jak jednak wygląda to z kolejnymi starotestamentowymi prorokami, jak na przykład z Amosem, Izajaszem, Jeremiaszem i wieloma innymi, przez których Bóg sprzeciwiał się ofiarom całopalnym, zarzynaniu na ofiarę i tym podobnym praktykom? Jezus, największy prorok wszystkich czasów, występował również przeciwko wypowiedziom i nakazom, które to Bóg miał objawić przez proroka Mojżesza.

Sprzeczności w tych różnych "wypowiedziach Boga" są widoczne na pierwszy rzut oka. Jednak według nauki Kościoła i jedno, i drugie ma być prawdą.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz tym różnym obrazom Boga:

Jezus nauczał nas Boga Dziesięciu Przykazań, który jest dobrotliwym, mądrym Bogiem, Bogiem miłości i pojednania. Stwórcą, który  j e s t   z a  życiem zwierząt, za całą przyrodą.

"Bóg" z Pięcioksięgu Mojżesza byłby w porównaniu z Nim Bogiem twardym, okrutnym i brutalnym, który nakłada na ludzi ciężkie kary, również karę śmierci, ale przede wszystkim każe w bestialski sposób dręczyć i mordować zwierzęta, żeby uspokoić się w dymie ofiar całopalnych. Czy więc "Bóg" z Pięcioksięgu w Starym Testamencie swoimi nakazami okrutnych praktyk usunął Boga Dziesięciu Przykazań?

Wciąż na nowo stawiani jesteśmy przed pytaniem: Czy Bóg Starego Testamentu - przede wszystkim Bóg z Pięcioksięgu - jest innym Bogiem niż ten z Nowego Testamentu? Gdyby to był jeden i ten sam Bóg, to albo Stary Testament, a szczególnie "Księgi Mojżesza", musiałyby być sfałszowane, albo Jezus mówiłby nieprawdę. A może nawet Bóg jest zmienny?

W "Proroku" nr 13 z kwietnia 1998 roku prorok podejmuje to pytanie w rozmowie ze znawcami religii katolickiej i ewangelickiej. Tutaj - szczególnie pod kątem ofiar ze zwierząt - kwestia ta zostanie ponownie poruszona.

Pierwsi prachrześcijanie nie zajmowali się jeszcze takimi zagadnieniami. Dla nich było jasne, że słowo, nauka, posłanie i życie Syna Bożego, Jezusa, Chrystusa, jest autentycznym słowem Boga, a zarazem wolą Boga dla dusz i ludzi, w związku z czym jest miarodajne dla tego, co w innych miejscach i innych czasach zostało i nadal będzie przedstawiane jako słowo Boga.

My, ludzie, nie musielibyśmy się teraz zastanawiać nad kwestią "Słowo Boże wczoraj i dziś - prawda czy nieprawda?", nie byłoby nawet konieczne, żeby Bóg jeszcze raz wysyłał proroka nauczającego na ziemię, gdyby, tak,  g d y b y  chrześcijaństwo dalej rozwijało się w ukierunkowaniu na Jezusa, Chrystusa. Ale tak było tylko przez krótki czas i w rezultacie zły duch tego, co przypisano Mojżeszowi, a co Jezus wielokrotnie prostował, jeszcze dzisiaj działa i to dużo głębiej, masywniej i "globalniej" niż wielu to sobie uświadamia. A to, co nie jest człowiekowi świadome, może na niego wpływać i nim sterować.

Bóg jest miłością, dobrocią i łagodnością. Nie trzeba Go ułagadzać okrutnymi pogańskimi obrzędami.

Jak doszło jednak do pojawienia się fałszywych wypowiedzi w Księgach Mojżeszowych? Komu zależało na tym, żeby przypisać Mojżeszowi na przykład zarządzenia krwawych pogańskich obrzędów? Bóg sam daje odpowiedź; On mówił o tym później przez proroka Jeremiasza:

"Bo nic nie powiedziałem ani nie nakazałem waszym przodkom, gdy wyprowadzałem ich z Egiptu, co do ofiar całopalnych i krwawych, lecz dałem im tylko przykazanie: Słuchajcie głosu Mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust". (Jr 7, 22-28)

Bóg sam odkrył więc poprzez Jeremiasza sfałszowanie "Ksiąg Mojżeszowych" i tym samym zrehabilitował proroka Mojżesza.

Również w naszych czasach Mojżesz został zrehabilitowany z jednej strony przez nowoczesne badania Biblii, które udowodniły, że słowo Boże dane przez usta Mojżesza, tak jak czytamy to w Starym Testamencie, nie jest autentyczne, że tekst był wielokrotnie celowo zmieniany i przeredagowany. Według zgodnej opinii naukowców znaczne części przekazanej w Biblii "wersji ostatecznej" zostały napisane przez kapłanów.

Jednak nie tylko to przemawia na korzyść Mojżesza. Najwyższa "instancja", prainteligencja, wszechmądrość i sprawiedliwość, Duch Chrystusa Bożego, w wielkim dziele objawionym: "To jest Moje Słowo, Alfa i Omega, Ewangelia Jezusa. Objawienie Chrystusowe, jakie znają już prawdziwi chrześcijanie na całym świecie", w dziele, które Chrystus Boży podarował nam przez swoją prorokinię obecnego czasu, daje Mojżeszowi wyraźne świadectwo między innymi w następujących słowach:

Mojżesz ani nie nakazywał ani nie uznawał ofiar ze zwierząt. Nie wkraczał jednak w szatańską wolę tych, którzy chcieli jeść mięso. Nauczał i pouczał ich o tym, że zarówno spożywanie, jak i ofiarowywanie zwierząt jest grzechem. Ponieważ krnąbrni Izraelici przy tym obstawali, Mojżesz musiał milczeć, bo Izraelici także byli dziećmi Boga i mieli wolną wolę. Widzieli oni wszystko z perspektywy swojego grzechu i dlatego uważali milczenie Mojżesza za zgodę. (str. 587)

Duch Boży w swoim potężnym objawieniu wielokrotnie stwierdza, że Mojżesz był wiernym sługą Bożym, który wiernie przekazywał ludziom swojego czasu słowo Boga. Bóg na nowo zrehabilitował więc Mojżesza.

Ten, kto słowa Boga dane przez Jeremiasza odczytuje sercem, przekona się, że "Księgi Mojżeszowe" muszą być księgami ówczesnej kasty kapłanów, która wcisnęła w usta proroka Mojżesza własne wyobrażenia, własny okrutny, morderczy kult pogański. Kapłani najwyraźniej chcieli nadal praktykować to, co było zwyczajem w ówczesnym pogaństwie i co Izraelici przynieśli ze sobą z egipskiej niewoli.

Spis treści

Nauka Kościoła w ślepej uliczce

Pytanie, zawarte w tytule niniejszego wydania Proroka, brzmiące: "Dwóch Bogów wszechświata, Bóg Mojżesza i Bóg Jezusa - czy też jeden zmienny Bóg?" uzyskało już w zasadzie swoją odpowiedź. Przez proroka Malachiasza Bóg sam mówi to wyraźnie: "Ja, Pan, nie zmieniam się". (Ml 3, 6)

Z tego, a także z dotychczasowego toku myśli wynika, że wypowiedź Kościoła: Biblia we wszystkich swoich częściach jest bezpośrednim, prawdziwym słowem Boga [...], musi być fałszywa.

W następujących dalej obszernych wyjaśnieniach zabłyśnie teraz światło Prawdy - niczym przez różne fasety szlifowanego kryształu - i rozjaśni nieprzeniknioną mieszaninę prawdy i kłamstwa, która w wielu głowach spowodowała zamęt, a w niezliczonych sercach brak nadziei, zagubienie i rozpacz i która decydująco przyczyniła się do powstania mechanizmu nacisku i oszustwa, który nazywa siebie "Kościołem chrześcijańskim".

Prawda was wyzwoli (J 8, 32) powiedział Jezus z Nazaretu. Słowo Boga od zawsze było światłem Prawdy, które dawał On ludziom poprzez świetlistych posłańców niebios, aby ludzie mogli uwolnić się od swoich obciążeń, ze swojej wewnętrznej i zewnętrznej niewoli, ze związania i przymusu. Przeciwnik Boga był zawsze wrogiem Prawdy i dobra. Dążył i wciąż dąży do zamroczenia światła. Aby to osiągnąć, nie cofa się przed żadną metodą, a nadużycie imienia Boga i imienia Jezusa, Chrystusa, okazało się jedną z najbardziej wyrafinowanych - powiedzielibyśmy dzisiaj skutecznych psychologicznie - metod służących do zatruwania serc wiernych, oddanych Bogu ludzi, do związania ich dusz i otwierania ich na kłamstwo i oszustwo, na to co nieboskie.

Spis treści

"Nie powinieneś [...]"
- Bóg szanuje wolną wolę swoich dzieci

Bóg, Prawda i Światło, jest niezmienny. Tego wciąż na nowo uczył Jezus, Chrystus. Także w Dziesięciu Przykazaniach, które Bóg dał przez proroka Mojżesza doznajemy Boga, którego Jezus, Chrystus, nam przybliżył i który nic nie mówił na temat tego, co rzekomo "Bóg" miał przykazać w tak zwanych "Księgach Mojżeszowych".

W Dziesięciu Przykazaniach Bóg pozostawia każdemu wolność wypełnienia Jego przykazań lub ich odrzucenia. Bóg nie zmusza. Bóg mówi: "nie powinieneś". W "Księgach Mojżeszowych" ten "starotestamentowy Bóg" dawał natomiast zmuszające zarządzenia; nie respektował wolnej woli swoich dzieci. W Dziesięciu Przykazaniach Bóg nie uczy nas, ludzi, ani okrucieństwa, ani zabijania, ani mordowania ludzi, czy zarzynania zwierząt. Gdyby Bóg, Odwieczny, przykazał to wszystko, co spisane jest w tak zwanych "Księgach Mojżesza", to zgrzeszyłby przeciw swoim własnym przykazaniom, a więc byłby grzesznym Bogiem.

Niejeden mógłby teraz powiedzieć, że zabijanie jest dozwolone, a zabronione jest mordowanie, gdyż przykazanie "Nie zabijaj" wedle najnowszych przemyśleń nauki Kościoła brzmi "Nie morduj" - tak przynajmniej zostało zmienionych Dziesięć Przykazań w "Neue Jerusalemer Bibel", wydanej z 1985 r. Gdyby tak było, to Jezus błędnie pouczyłby młodego człowieka, który spytał się Go: "Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" Jezus odpowiedział młodemu człowiekowi (cytat z tego samego wydania biblijnego): "Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. Zapytał Go: "Które?" Jezus odpowiedział: "Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego!" (Mt 19, 17-19)

Jezus powiedział więc: "zachowaj przykazania" i pouczył młodego człowieka "Nie zabijaj". Jezus nie powiedział: "Nie morduj", nie powiedział też: "Powinieneś zabijać tylko w wyjątkowych przypadkach".

Spis treści

Jezus z Nazaretu ujmował się za zwierzętami.
Świadectwa w "To jest Moje Słowo"

Jezus nie robił różnicy między człowiekiem i zwierzęciem, gdyż przykazanie brzmiało i brzmi: Nie zabijaj; to jest ogólna wypowiedź, mająca znaczenie: Nie powinniśmy zabijać ani ludzi, ani zwierząt.

W To jest Moje Słowo czytamy między innymi, co Chrystus mówił ludziom, żyjącym w Jego czasach i co im przybliżał, także odnośnie obchodzenia się ze zwierzętami:

Jako Jezus z Nazaretu mówiłem do wielu ludzi o prawie życia, również o zwierzętach, które podobnie jak ludzie odczuwają ból, cierpienie i radość. Tak, jak człowiek nie powinien być przeciwko swojemu bliźniemu, lecz powinien być mu przychylny, tak powinien też być przychylny zwierzętom i ponosić za nie odpowiedzialność, gdyż one człowiekowi służą.

Wciąż na nowo pouczałem ludzi, że również i zwierzę jest stworzeniem Bożym, które człowiek powinien miłować, a nie znieważać. Kto bije zwierzęta i znęca się nad nimi, ten na duszy i ciele dozna kiedyś tego samego lub podobnego. Albowiem to, co człowiek czyni swoim współbraciom i swoim współstworzeniom, zwierzętom - to czyni sobie samemu. (str. 425)

Biblia donosi, że Jezus przy "nakarmieniu pięciu tysięcy" rozdzielał między zgromadzonych oprócz chleba także ryby. U Marka jest napisane:

A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nim; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. (Mk 6, 41)

Czy ryby nie są też zwierzętami? - mógłby niejeden zapytać. W To jest Moje Słowo czytamy, co zdarzyło się naprawdę.

Moi uczniowie przynieśli Mi do pomnożenia chleby i grona winne. W tym dniu podano Mi do pomnożenia także martwe ryby. Kiedy wziąłem do ręki tę martwą substancję, wyjaśniłem ludziom, że potencjał energii Ojca, wysoka życiodajna siła, już się z niej ulotniła i że nie będę stwarzał żywych ryb, aby je znowu zabito.

Wyjaśniłem ludziom, że życie jest we wszystkich formach bytu i że człowiek nie powinien umyślnie zabijać. Ludzie, a szczególnie dzieci, spojrzeli na Mnie ze smutkiem. Nie mogli Mnie zrozumieć, gdyż odżywiali się głównie rybami i chlebem, bo prawie nic innego nie mieli. Wtedy powiedziałem do nich: Energie ziemi utrzymują jeszcze te [martwe] ryby. Nie podaruję wam więc żywych ryb z Ducha Ojca, lecz stworzę dla was z energii ziemi ryby, które będą martwe, a więc ubogie w wibracje. Nie będą one nigdy nosiły życia i nie będą mogły być zabite. Pragnę wam pokazać, jak smakuje żywy pokarm - chleb i owoce, a jak w porównaniu z nim - pokarm martwy.

Z energii ziemi stworzyłem dla nich ryby, które miały mało duchowej substancji. Dałem im te martwe ryby i przykazałem jeść jednocześnie chleb i owoce, aby poznali różnicę pomiędzy żywym i martwym pokarmem, pomiędzy pożywieniem o wysokiej i o niskiej wibracji.

W ten i inny sposób pouczałem ludzi. (str. 376-377)

Widzimy jak ostrożnie, z jakim zrozumieniem i wyczuciem Jezus podchodził do swoich bliźnich i naocznie przybliżał im prawo Boże w konkretnych sytuacjach.

W To jest Moje Słowo Chrystus daje nam też następujące wskazówki:

Kto ofiarnie miłuje bliźniego, ten nie zada mu gwałtu ani go nie zabije. I kto miłuje bliźniego, ten również i zwierząt nie będzie umyślnie zabijał. Kto poważa ludzi i zwierzęta, ten nie będzie miał żadnych wojowniczych zamiarów, gdyż poważa prawa Boże, do których należą też prawa przyrody. Kto stara się spełniać prawa Boże, ten stopniowo przestanie spożywać mięso i z będzie wdzięcznością przyjmował dary ziemi - a więc to pożywienie, które pochodzi od Boga i jest przeznaczone dla Jego ludzkich dzieci. (str. 470)

Chrystus jako Jezus ujmował się za zwierzętami, gdzie tylko mógł. To, że w Biblii nie można nic takiego znaleźć nie dziwi, gdyż w interesie pochrześcijańskiej kasty kapłanów nie leżało nauczanie ludu w myśl nauki Jezusa z Nazaretu, ale we własny sposób, w myśl dążącego do ziemskiej władzy Kościoła. Tak więc aspekt "zwierząt" nie został ujęty w Nowym Testamencie "Pisma Świętego" podobnie jak przykazanie Jezusa, aby zaniechać pożywienia mięsnego.

Przeczytajmy dalej w To jest Moje Słowo jak Jezus reagował na cierpienia zwierząt:

1. I stało się, że Pan wyszedł z miasta i szedł z uczniami Swymi przez góry. I doszli do góry, której ścieżki były bardzo strome. Tam spotkali człowieka z jucznym zwierzęciem.

2. Lecz koń upadł na ziemię, gdyż ciężar był dla niego za wielki. A człowiek ów bił go, aż krew płynęła z ciała zwierzęcia. Jezus, przystąpiwszy do niego, rzekł: "Ty synu okrucieństwa, dlaczego bijesz swoje zwierzę? Czyż nie widzisz, że ono jest za słabe do takiego ciężaru i czy nie wiesz, że ono cierpi?"

3. Człowiek zaś, odpowiadając, rzekł: "Co Cię to obchodzi? Mogę bić moje zwierzę, ile mi się podoba; należy ono do mnie, kupiłem je bowiem za piękną sumę pieniędzy. Zapytaj tych, którzy są przy Tobie, oni są z mego sąsiedztwa i wiedzą o tym".

4. A niektórzy z uczniów odpowiadając, rzekli: "Tak, Panie, tak jest zaiste jak on mówi, myśmy byli przy tym, jak kupował konia". Pan zaś odrzekł: "Czyż nie widzicie, jak on krwawi i czyż nie słyszycie, jak jęczy i żali się?" Oni zaś odpowiedzieli: "Nie, Panie, my nie słyszymy, jak on jęczy i żali się!" [...].

5. Wtedy Jezus zasmucił się i rzekł: "Biada wam ludzie o kamiennym sercu, że nie słyszycie jak on skarży się i woła o zmiłowanie do swego niebiańskiego Stwórcy, i po trzykroć biada temu, przeciwko któremu on woła i jęczy w swoim cierpieniu!" [...].

6. I postąpiwszy dalej, dotknął konia, a zwierzę to podniosło się i rany jego zostały uzdrowione. Zaś do człowieka tego powiedział: "Idź swoją drogą i w przyszłości nie bij go więcej, jeżeli i ty spodziewasz się znaleźć współczucie". (str. 202-208)

Jezus zachowywał w swym wielkim sercu nie tylko ludzi i zwierzęta, ale też całą przyrodę. Był połączony ze wszystkimi formami stworzenia, także z ciałami niebieskimi i żywiołami. Przekazano, że uciszył burzę i że niosła Go woda, tak że mógł po niej chodzić. Tak jak nauczał swoich braci i swoje siostry jako Jezus, tak naucza też dzisiaj nas, na przykład w To jest Moje Słowo:

Poważajcie, ceńcie i czcijcie moc stworzycielską we wszelkim bycie! Zrozumcie, wszystko, co jest z mocy i światła, każdy człowiek nosi w głębi swej duszy. Duchowe ciało w człowieku jest substancją wszelkiego bytu, albowiem Bóg, Odwieczny Ojciec, każdemu ze Swoich dzieci wszystko darował jako esencję, jako dziedzictwo. We wszystkich formach życia jest odwieczny Duch i on też wypływa ze wszystkich form życia.

Kiedy człowiek świadomie staje się dzieckiem Bożym, wtedy Boża wszechmoc służy mu poprzez wszystkie formy bytu, przez kamień, drewno, ogień i wodę, przez kwiaty, trawy, rośliny i zwierzęta. Wszystkie ciała niebieskie służą temu, kto żyje we Mnie, w duchu Prawdy. Jeżeli moc stworzycielska przeniknie stworzenie, którego dusza jest pełna światła i siły, to będzie ono znowu świadomie dzieckiem - synem lub córką nieskończoności i obejmie znowu wszechmoc, swoje dziedzictwo.

Każdy dzień na tej ziemi jest darem dla człowieka, aby się w nim rozpoznał i odnalazł. Królestwa przyrody ofiarowują się człowiekowi. Ogień i woda, a także ciała niebieskie służą mu w dzień i w nocy. Rozpoznajcie, jak bogaty jest dzień dla każdego z osobna! [...] (str. 180)

Zanim zwrócimy się do tekstów z Ksiąg Mojżeszowych jeszcze kilka faktów z życia Jezusa z Nazaretu przekazanych w To jest Moje Słowo:

1. A gdy Jezus szedł do Jerycha, spotkał człowieka z młodymi gołębiami i z klatką pełną ptaków, które złapał. I ujrzał ich boleść z powodu utraty wolności, a oprócz tego cierpienie z głodu i pragnienia.

2. I rzekł do tego człowieka: "Cóż ty z nimi robisz?" A człowiek ten odpowiedział: "Żyję z tego, że sprzedaję ptaki, które schwytałem".

3. Jezus zaś rzekł mu: "A co byś powiedział, gdyby tak silniejszy albo mądrzejszy od ciebie wziął cię do niewoli i związał, a może też i żonę twoją lub dzieci twoje i wtrącił do więzienia, aby potem sprzedać dla zysku, by zapewnić sobie utrzymanie?

4. Czy te ptaki nie są współbraćmi twoimi, tyle że są słabszymi od ciebie? I czy nie troszczy się o nie tenże sam Bóg, Ojciec i Matka tak, jak i o ciebie? Wypuść więc twoich małych braci i siostry na wolność i postaraj się, abyś już nigdy więcej tak nie czynił, lecz uczciwie zarabiał na swoje utrzymanie".

5. I człowiek ten zdumiał się bardzo tymi słowami i ich mocą i wypuścił ptaki na wolność. Gdy ptaki wyszły z klatki, podfrunęły do Jezusa, usiadły na Jego ramionach i śpiewały Mu.

6. A człowiek ów pytał dalej o Jego naukę i poszedł swoją drogą i nauczył się pleść kosze. Pracą swoją zdobywał dla siebie chleb, a połamawszy swoje klatki i pułapki, stał się uczniem Jezusa. (str. 488-489)

Spis treści

Duch Ksiąg Mojżeszowych wieje dziś w Kościołach.
Podobieństwa do krwawych magicznych ceremonii voodoo

Jezus, jak sam powiedział, przyszedł, żeby wypełnić prawo Boże. Czynił to swoim życiem i działaniem i nauczał jak prawo niebios powinno być przez nas, ludzi, krok za krokiem wypełniane w dniu powszednim. Najistotniejszym, przekazanym tego świadectwem jest Jego Kazanie na Górze.

Zanim przejdziemy do pytania, jak to się stało, że prawdziwa chrześcijańska droga, droga postępowania w ślady Jezusa, nie jest drogą wielu tak zwanych chrześcijan, wróćmy jeszcze raz do Ksiąg Mojżeszowych. Zapisane tam nauki i nakazy, podobnie jak religijno-społeczny system władzy, działały aż do przyjścia na ziemię Chrystusa w Jezusie, mimo że Bóg wciąż na nowo posyłał swoich posłańców, proroków, żeby oświecać lud i pobudzać go do prawdziwej wiary i życia. Zaślepienie i obciążenie ludzi, które z tego systemu wynikło, było jedną z głównych przyczyn tego, że Jezus nie został zaakceptowany i przyjęty przez swoich współczesnych i musiał pójść drogą przez Golgotę. Również krótko po Jego fizycznej śmierci pomiędzy pierwszych prachrześcijan wśliznęły się sprzeczne z Prawem prądy i koniec końców się przebiły.

Nowe chrześcijaństwo, które nadało sobie wprawdzie imię Chrystusa, ale nie jest z Chrystusem, wygląda teraz inaczej niż religijno-społeczne życie opisane w Księgach Mojżesza. Jak jednak jest z korzeniami? Te wciąż na nowo wydają owoce tego samego gatunku, o tej samej zawartości, a Jezus powiedział: "Po ich owocach poznacie ich".

To, jaki duch natchnął ceremonie, o których możemy przeczytać w Księgach Mojżesza, ujawnia się w następującym cytacie z Księgi Kapłańskiej:

Jeżeli chce złożyć na ofiarę całopalną dar z bydła, niech weźmie samca bez skazy i przyprowadzi go przed wejście do Namiotu Spotkania, aby Pan przyjął go łaskawie. Położy rękę na głowie żertwy, aby była przyjęta jako przebłaganie za niego. Potem zabije młodego cielca przed Panem, a kapłani, synowie Aarona, ofiarują krew, to jest pokropią nią dokoła ołtarz stojący przed wejściem do Namiotu Spotkania. Następnie obedrze żertwę ze skóry i podzieli ją na części. Kapłani, synowie Aarona, przyniosą ogień na ołtarz i ułożą drwa na ogniu. Potem kapłani, synowie Aarona, ułożą części wraz z głową i tłuszczem na drwach leżących na ogniu na ołtarzu. Wnętrzności i nogi zwierzęcia będą obmyte wodą. Kapłan zamieni to wszystko w dym na ołtarzu. To jest całopalenie, ofiara spalana, miła woń dla Pana.

Jeżeli zaś kto chce złożyć na ofiarę całopalną dar z trzody, z baranków lub koziołków, niech weźmie samca bez skazy. Będzie on zabity po północnej stronie ołtarza, przed Panem, a kapłani, synowie Aarona, pokropią krwią Jego ołtarz dookoła. Potem podzielą go na części. Kapłan ułoży je wraz z głową i tłuszczem na drwach leżących na ogniu, na ołtarzu. Wnętrzności i nogi zwierzęcia będą obmyte wodą. Kapłan złoży w ofierze to wszystko i zamieni w dym na ołtarzu. To jest całopalenie, ofiara spalana, miła woń dla Pana.

A jeżeli kto chce złożyć w darze ptaka jako całopalenie dla Pana, niech złoży w darze synogarlicę lub młodego gołębia. Kapłan przyniesie go do ołtarza, złamie mu główkę i zamieni go w dym na ołtarzu. Krew jego wyciśnie na ścianę ołtarza. Potem oddzieli wole jego wraz z piórami i wyrzuci je na popielisko, na wschód od ołtarza. Następnie kapłan naderwie jego skrzydła, jednak nie oddzielając ich całkowicie, i zamieni w dym na ołtarzu, na drwach leżących na ogniu. To jest całopalenie, ofiara spalana, miła woń dla Pana.(1, 3-17)

"Miła woń dla Pana". Dlaczego trzeba uspokajać Pana tą tak zwaną "miłą wonią", która z pewnością nie była przyjemnym zapachem, lecz raczej ostrym odorem? Według nauki Jezusa Bóg jest miłością, pojednaniem, miłosierdziem i dobrem, harmonią we wszystkim. Dlaczego musi być więc uspokajany? Wiadomo, że wiele tzw. dzikich zwierząt - nazywanych często bestiami - uspokaja się lub wabi kawałkami mięsa w pułapki. Czy uważano, a może chciano sprawić wrażenie, że Bogiem, Absolutem, Wszechwiecznym, można manipulować, tak jak często pozwalamy na to my, ludzie, albo jak chcemy manipulować innymi? Takie eksperymenty wskazują na oddalenie od Boga.

Bóg nie ma słabości. Dlatego nie można Nim manipulować.

W Księdze Kapłańskiej czytamy dalej:

Jeśli kto chce złożyć w darze dla Pana ofiarę pokarmową, niech złoży w darze najczystszą mąkę. Poleje ją oliwą i doda do niej kadzidła. Potem przyniesie ją do kapłanów, synów Aarona. Kapłan weźmie pełną garść najczystszej mąki razem z oliwą i ze wszystkim kadzidłem i zamieni w dym na ołtarzu jako pamiątkę, jako ofiarę spalaną, miłą woń dla Pana. Wszystko co pozostanie z ofiary pokarmowej, będzie należało do Aarona i jego synów. To jest najświętsza część z ofiar spalanych dla Pana. (2, 1-3)

To co zostało z "ofiary pokarmowej", która należała się Aaronowi i jego synom była z pewnością najlepszą częścią. Czy dzisiaj jest inaczej? Najubożsi jeszcze dzisiaj jedzą okruchy ze stołu bogaczy, do których zaliczają się też kościelni "dostojnicy".

To co "święte", a nawet "najświętsze" należało się kapłanom. Czy Bóg ustanowił ich przez Mojżesza? Oni sami nadali sobie godność "świętych" i jeszcze uczynili tę godność dziedziczną bez względu na to, czy dany człowiek był tego "godny" czy nie.

W Księdze Kapłańskiej czytamy dalej:

Jeżeli kto chce złożyć dar z większego bydła jako ofiarę pojednania, niech złoży zwierzę bez skazy, samca lub samicę, przed Panem. Położy rękę na głowie swego daru i zabije go przed wejściem do Namiotu Spotkania. Potem kapłani, synowie Aarona, pokropią krwią jego ołtarz dokoła. Potem złoży z ofiary biesiadnej ofiarę spalaną dla Pana, to jest tłuszcz, który okrywa wnętrzności, i cały tłuszcz, który jest nad nimi, a także obie nerki i tłuszcz, który je okrywa, który sięga do lędźwi, oraz płat tłuszczu, który jest na wątrobie - przy nerkach go oddzieli. Synowie Aarona zamienią to w dym na ołtarzu, na ofierze całopalnej, która jest na drwach, na ogniu. To jest ofiara spalana, miła woń dla Pana.

Jeżeli zaś kto chce złożyć w darze mniejsze bydlę jako ofiarę biesiadną dla Pana, niech złoży zwierzę bez skazy, samca lub samicę. Jeżeli chce złożyć w darze owcę, niech złoży ją przed Panem. Położy rękę na głowie swego daru, potem zabije go przed Namiotem Spotkania. Synowie Aarona pokropią krwią zwierzęcia ołtarz dokoła. Potem złoży z ofiary pojednania ofiarę biesiadną dla Pana, to jest cały tłuszcz ogonowy - należy go oddzielić tuż przy samej kości ogonowej - i tłuszcz, który okrywa wnętrzności, oraz cały tłuszcz, który jest nad nimi, i obie nerki wraz z tłuszczem, który je okrywa, który sięga do lędźwi, a także płat tłuszczu, który jest na wątrobie - przy nerkach go oddzieli. Kapłan zamieni to w dym na ołtarzu jako pokarm, jako ofiarę spalaną dla Pana.

Jeżeli kto chce złożyć w darze kozę, niech złoży ją przed Pana. Położy rękę na jej głowie i zabije ją przed Namiotem Spotkania. Synowie Aarona pokropią jej krwią ołtarz dokoła. (3, 1-13)

Przy takich i podobnych zarządzeniach dotyczących krwawych ceremonii o magicznym charakterze mimochodem przychodzą na myśl czary voodoo. W niemieckiej encyklopedii Duden pod hasłem voodoo czytamy: Pochodzący z zachodniej Afryki, synkretyczny, magiczno-religijny, tajny kult z domieszką elementów katolickich na Haiti.

W Meyers Lexikon czytamy z kolei: Nazwa rozpowszechnionego na Haiti tajnego synkretycznego kultu, w którym główne miejsce zajmują ekstatyczne tańce, mające prowadzić uczestników kultu do utożsamienia się z bożkami.

Jeśli czary voodoo zostały zmieszane z katolickimi elementami, to takie "wzbogacenie" kultu z pewnością nie było przypadkowe. Czy może zadziałało tu prawo "podobne przyciąga podobne"? Jeżeli tak, to każdy, kto wspiera Kościół swoimi pieniędzmi, musiałby się zastanowić, na co je wydaje.

W Księdze Kapłańskiej czytamy:

Skórę zaś cielca, ofiary biesiadnej, całe jego mięso, jego głowę, jego nogi, jego wnętrzności i zawartość jelit, słowem całego cielca każe wynieść poza obóz, na miejsce czyste, gdzie wysypują popiół. Tam go spalą na drwach, na ogniu. Będzie spalony na miejscu, gdzie wysypują popiół. (4, 11-12)

Tu dowiadujemy się więc, czym jest "czyste miejsce"!

Ten, kto ma ochotę czytać dalsze horrorystyczne historie najciemniejszej pogańskiej tradycji, może rzucić okiem na następujący fragment:

Jeżeli kto zgrzeszy przez to, że usłyszawszy zaklęcie i mogąc zaświadczyć o przestępstwie, które widział lub znał, nie uczyni tego i w ten sposób zawini, albo jeżeli kto dotknie się czegoś nieczystego, na przykład padliny nieczystego dzikiego zwierzęcia albo padliny nieczystego domowego zwierzęcia, albo padliny nieczystego płazu i nie uświadomi sobie tego, że stał się nieczystym i winnym, albo jeżeli kto dotknie się jakiejś nieczystości ludzkiej, jakiejkolwiek rzeczy, która może uczynić nieczystym, i z początku nie uświadomi sobie tego, a potem spostrzeże, że zawinił, albo jeżeli kto przysięga, mówiąc lekkomyślnie wargami, na zło albo na dobro, tak jak to bywa, że człowiek lekkomyślnie przysięga, i z początku nie uświadamia sobie tego, a potem spostrzeże, że zawinił przez jedną z tych rzeczy - jeżeli więc kto popełni jedno z tych przestępstw, to niech wyzna, że przez to zgrzeszył. Wtedy przyniesie jako ofiarę zadośćuczynienia dla Pana za swój grzech - samicę spośród małego bydła, owcę lub kozę, na ofiarę przebłagalną. A kapłan dokona przebłagania za jego grzech.

Jeśli zaś ktoś jest tak ubogi, że nie może przynieść owcy, to jako ofiarę zadośćuczynienia za grzech, który popełnił, przyniesie dwie synogarlice albo dwa młode gołębie dla Pana, jednego jako ofiarę przebłagalną, drugiego jako ofiarę całopalną. Przyniesie ją kapłanowi, a ten ofiaruje najprzód tego gołębia, który jest przeznaczony na ofiarę przebłagalną. Ściśnie jego główkę przy karku, ale jej nie oddzieli. Potem pokropi ścianę ołtarza krwią ofiary przebłagalnej. Reszta krwi będzie wyciśnięta na podstawę ołtarza. To jest ofiara przebłagalna. (Kpł 5, 1-9)

Spis treści

Jezus był przeciwny każdemu bez wyjątku przelewowi krwi

Jezus nigdy nie przelałby krwi ani nie poparłby jej przelewu. Zdanie: Wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną (Mt 26, 52), odnosi się także do wykroczeń wobec świata zwierząt i całej przyrody i nie musi to być wcale zabijanie za pomocą miecza. Wiele jest odmian braku miłości. Zwierzęta odczuwają bardzo subtelnie, podczas gdy człowiek jest często brutalny i nieczuły.

Nic i nikt nie może "dokonać przebłagania za grzech", czyli uwolnić od przewinienia, poza naszym Zbawicielem, Chrystusem, którego siła i światło zbawienia zamieszkały w każdym z nas. Warunkiem tego, że On będzie mógł dokonać uwolnienia naszej duszy od winy jest to, że pożałujemy z całego serca za nasze własne niemiłosierne czucie, odczuwanie, myślenie i postępowanie, że poprosimy w naszym wnętrzu o przebaczenie naszego bliźniego czy też dalszego bliźniego, wobec którego zgrzeszyliśmy, że ze swojej strony wybaczymy to, co być może on nam uczynił, że naprawimy w miarę możliwości krzywdę, którą spowodowaliśmy i że nie będziemy już czynić tego, co rozpoznaliśmy w sobie jako niedobre. Wtedy dopiero przebaczy nam też Bóg zgodnie z tym, co od dwóch tysięcy lat wypowiadamy w modlitwie Ojcze nasz: Odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom [...].

Nie tylko ofiary ze zwierząt, ale też wszystko, co widocznie czy niewidocznie wypływa z nas w postaci złości, braku szacunku lub poniżania; w postaci okrucieństwa, a także w postaci braku zrozumienia, nie uwzględniania innych lub obojętności, dodaje do naszej istniejącej winy jeszcze inne. To dotyczy zarówno całej ludzkości jak i każdego człowieka z osobna.

Chrystus jest przeciwny każdemu przelewowi krwi bez żadnych wyjątków. Kiedy Chrystus, który ponownie objawia się ludzkości przez usta prorocze, mówi o ofiarach ze zwierząt, a także o doświadczeniach na zwierzętach i innych występkach nauki przeciwko wszelkiemu stworzeniu Boga, używa często słowa "zgroza".

My, ludzie, powinniśmy postrzegać zwierzęta, naszych dalszych bliźnich, jako młodszych braci i siostry, które mimo że nie zgrzeszyły przeciwko Bogu, przeciwko Prawu, tak jak istoty upadku, zeszły na niziny, żebyśmy my, ludzie, mogli cieszyć się życiem przyrody i być z nią połączeni w miłości. Przyroda chce służyć człowiekowi. Nie chce być dręczona, torturowana i mordowana, a potem jeszcze hańbiona na ucztach mięsożerców.

Człowiek, będący w sednie swojej duszy istotą z Boga, ukazuje się często jako istota okrucieństwa.

Spis treści

"[...] będzie wykluczony".
Zagłuszanie sumienia.
Albo: Jak stać się posłusznym woli kapłanów?

Również dalej "Bóg" z "Ksiąg Mojżesza" wypowiada się sprzecznie z naukami Jezusa, a zarazem wbrew swoim własnym przykazaniom.

Tak na przykład w Księdze Kapłańskiej czytamy:

Jeżeli kto dotknie jakiejś nieczystości ludzkiej albo nieczystego zwierzęcia, albo jakiegoś nieczystego robactwa i spożyje coś z mięsa ofiary biesiadnej należącej do Pana, będzie wykluczony spośród swego ludu. (7, 21)

Wolno się posługiwać dla różnych celów tłuszczem zwierząt padłych lub rozszarpanych, ale nie wolno go jeść. Każdy, kto je tłuszcz zwierząt składanych na ofiarę spalaną dla Pana, będzie wykluczony spośród swego ludu. (7, 24-25)

Pod pojęciem "wykluczony" powinniśmy zapewne zrozumieć stosowaną w tamtych czasach karę śmierci czyli ukamienowanie. Ukamienowanie było jeszcze powszechnie stosowane w Izraelu w czasach Jezusa z Nazaretu. Pomyślmy choćby o cudzołożnicy, którą Jezus w ostatniej chwili uratował od ukamienowania. Także i Jezus miał być kilka razy zabity w ramach stosowania "praw Bożych danych przez Mojżesza". "On jednak przeszedł niewidoczny przez tłum i odszedł".

W Księdze Kapłańskiej, w rozdziale 11, dokładnie przedstawiono, które zwierzęta mają być uznane za czyste, a które za nieczyste. Jest tam napisane, że spożycie nieczystego mięsa powoduje nieczystość człowieka aż do wieczora.

W dzisiejszych czasach nawet ludzie, którzy określają się jako przyjaciele zwierząt, nierzadko jedzą jeszcze mięso. Zapewne nie uświadamiają sobie, że na przykład kotlet, który kupują u rzeźnika już w formie porąbanych, gotowych do smażenia kawałków, często już przyprawionych, pochodzi z cielaka, który jeszcze kilka dni temu w pokoju i harmonii pasł się na łące. Być może z przyjemnością pozwalał się głaskać dzieciom tego, który teraz u rzeźnika kupuje dla siebie cielęcinę. Dzieci spoglądały w wielkie ciemne oczy ocienione długimi rzęsami i były zachwycone. To co to zwierzątko, które nikomu nic nie zawiniło, musiało wycierpieć zanim wylądowało w formie kotleta, kiełbasy lub czegoś podobnego na ladzie sklepowej - przerażenie, lęk, okrucieństwo, panikę, ból, zaskoczenie - to rzadko przychodzi komuś na myśl.

My, ludzie, będący przyjaciółmi zwierząt, trzymamy je w domu, gdyż sprawiają nam one radość - szczególnie wtedy, gdy łatwo się dostosowują, a więc są "łatwe w utrzymaniu". A mimo to w roku 1990 w sezonie urlopowym tylko w samych Niemczech porzuconych zostało pół miliona zwierząt, głównie kotów i psów. Dzisiaj, dziesięć lat później, liczba ta zapewne nie jest niższa. Czy to jest miłość do zwierząt?

Z boskiego świata zostało nam objawione między innymi:

Bądźcie [...] poważni i prostolinijni wobec dalszych bliźnich. Oni czystymi odczuciami widzą w was starszego świetlistego brata albo starszą świetlistą siostrę [...]. Poważajcie więc waszych dalszych bliźnich - wasze zwierzęce rodzeństwo - gdyż chcą oni być dla was prawdziwymi przyjaciółmi. Starajcie się traktować ich tak, jak sami chcielibyście, by was traktowano. Wtedy bardzo szybko nauczycie się ich rozumieć i będą oni z wami w pozytywnej komunikacji. ("Życie z naszymi młodszymi braćmi - ze zwierzętami. Zwierzę - człowiek. Kto jest więcej wart?" str. 101-102 Wyd. DAS WORT)

Zdolność odczuwania człowieka stępiała. Jego sumienie prawie się już nie odzywa. Ale to dotyczy nie tylko ludzi dzisiejszych czasów.

Sumienie jest w człowieku strażnikiem dobra i zła, prawa i nieprawości. Jeżeli jest aktywne, to reaguje niezależnie od wyobrażeń o ziemskim prawie, ostatecznie według miary Dziesięciu Przykazań. Jednakże przyzwyczajenia człowieka, sposób, w jaki ukształtowało go środowisko, wpływają także na jego sumienie i kształtują je.

Jeśli czytamy tu o okrutnych ofiarach ze zwierząt i kamienowaniu ludzi, to nie powinniśmy zastanawiać się tylko nad tym, jak czuły się zwierzęta.

Żeby sobie w pełni uświadomić, co przebiegało w ludziach tamtych czasów, wyobraźmy sobie następującą sytuację: Dwóch młodych ludzi zjadło mięso zająca. Złapali zająca i upiekli go sobie. Według rozdziału 10 i 11 z Księdze Kapłańskiej byli więc nieczyści aż do wieczora, na co jednak przystali. Kiedy jednak przyjaciele - lekkomyślnie i zuchwale - weszli tam, gdzie znajdowały się "święte" dary ofiarne i dostrzeżono jednego z nich, to skazano go na ukamienowanie. Drugi nie został wykryty. Ukamienowanie zostało wykonane, gdyż w Księdze Kapłańskiej 22 czytamy:

Po czym Pan powiedział do Mojżesza: Mów do Aarona i jego synów, aby się powstrzymywali od niektórych świętych darów Izraelitów, które oni mi poświęcają, i nie bezcześcili mojego świętego imienia. Ja jestem Pan! Powiedz im, aby wiedziały o tym przyszłe pokolenia: jeżeli kto z potomków waszych, będąc w stanie nieczystości rytualnej, zbliży się do rzeczy świętych, które Izraelici poświęcają Panu, to człowiek ten będzie odrzucony ode Mnie. Ja jestem Pan! (22, 1-2)

Wczujmy się w sytuację pozostałego przy życiu młodego mężczyzny po ukamienowaniu jego przyjaciela. Dręczą go wyrzuty sumienia. Buntuje się przeciwko osądowi i ciężkiej karze, która w zasadzie powinna dotknąć też i jego. Buntuje się przeciw kapłanom, którzy wydali wyrok, a jednak musi sobie powiedzieć, że wypełnili oni tylko to, "co Bóg przykazał Mojżeszowi". Tak więc jego wzburzenie kieruje się teraz przeciwko Bogu, który ustanowił tak niemiłosierne prawo. Kiedy jednak uświadamia sobie, że Bóg uznawany jest za "sprawiedliwego", że jest najwyższą instancją, która nie może się mylić, ogarniają go wątpliwości odnośnie siebie samego. Widzi, że wszyscy inni najwyraźniej nie mają zahamowań, żeby kogoś ukamienować; z tego wnioskuje, że jego poczucie prawa nie jest całkiem w porządku, gdyż zarówno powołani przez Boga kapłani jak i wierzący członkowie jego rodu czują i myślą inaczej niż on. Postanawia więc zmienić swój sposób myślenia i na przyszłość zawsze we wszystkich sprawach postępować według zaleceń kapłanów i bliźnich, zamiast myśleć samodzielnie i w wolności samemu decydować. Od tej pory nie będzie już szukał miary dla swoich myśli i czynów w sobie. Nawet wtedy, kiedy jego serce będzie mu mówić coś innego, postąpi jak wszyscy inni, gdyż "Bóg tak chce".

Zachodzi proces dostosowania. Zmienia się charakter tego człowieka. On nie żyje już więcej swoim życiem. Jego serce zamarza, jego uczucia stają się zamulone, a jego istota twarda. Jego wyobrażenie o Bogu zniekształca się i zamracza. Nie potrafi już ufać temu karzącemu, gniewnemu Bogu, a tym bardziej kochać Go. Jego modlitwy stają się nieszczere i w końcu jest zadowolony, że istnieją modlitewniki, z których wystarczy tylko odczytać słowa ...

Po pewnym czasie to przebiegunowanie w konformistę, w wasala, w posłusznego zwolennika kapłanów i "tradycji" jest dokonane. Ten człowiek nie tylko nie dowierza już swojej wewnętrznej mierze, swemu sumieniu, lecz w końcu automatycznie myśli i postępuje sprzecznie z tym, co byłoby rozsądne.

Można teraz na nim polegać - na jego wierności, lojalności i posłuszeństwie.

Coś takiego mogło wydarzyć się w tamtych czasach. W każdym bądź razie mogłoby mieć miejsce. Praktycznie rzecz biorąc nieprawdopodobne wręcz było, żeby jakiś człowiek mógł osiągnąć pełnoletność bez przesiąknięcia zawartością tych tradycyjnych obrzędów, obejmujących krwawe ofiary ze zwierząt i kamienowanie ludzi.

Przedstawiona wyżej wewnętrzna sytuacja jednego człowieka powtarzała się w biegu historii niezliczoną ilość razy w wielu wariantach. Czy nie wydaje nam się to znajome?

Pomyślmy na przykład o średniowieczu w kręgu kultury europejskiej, gdzie z powodu Inkwizycji często zdarzały się podobne sytuacje i konflikty sumienia. Kapłani nie zabijali już wprawdzie zwierząt sami; oni kazali i każą je zarzynać. Sami nie podpalali stosu, na którym byli spalani prostolinijni, prawi ludzie, którzy opowiadali się za jedynym prawdziwym, miłosiernym i dobrotliwym Bogiem, który jest Prawdą i którzy zwracali się przeciw kłamstwu. Kapłani stali "tylko" obok z podniesionym krucyfiksem i "błogosławili", wyśpiewywali pieśni pochwalne na cześć Boga i dawali rozgrzeszenie, odpust od "kary za grzechy" tym, którzy zbierali drewno na ten stos ...

Spis treści

Ceremonie ofiarne "tak jak Pan nakazał Mojżeszowi".
W Starym Testamencie znano prawo kauzalne.
Jezus był przeciwny ofiarom ze zwierząt

Powróćmy do ofiar ze zwierząt w Starym Testamencie. Ten, kto chce poczytać jeszcze więcej o czarach w rodzaju voodoo może dowiedzieć się z Księgi Kapłańskiej następujących rzeczy:

Potem przyprowadzono barana na ofiarę całopalną. Aaron i jego synowie włożyli ręce na głowę barana Mojżesz zabił go i pokropił głową ołtarz dokoła. Potem Mojżesz pokrajał barana na części i zamienił w dym głowę, części i tłuszcz. Następnie Mojżesz obmył wodą wnętrzności i nogi barana i zamienił w dym całego barana na ołtarzu. To było całopalenie, miła woń, ofiara spalana dla Pana, tak jak nakazał Pan Mojżeszowi. Potem przyprowadzono drugiego barana [ofiary] wprowadzenia w czynności kapłańskie. Aaron i jego synowie włożyli ręce na głowę barana. Mojżesz zabił go, wziął trochę jego krwi i pomazał nią wierzch prawego ucha Aarona, duży palec jego prawej ręki i duży palec jego prawej nogi. Potem Mojżesz kazał się przybliżyć synom Aarona i pomazał krwią wierzchy ich prawych uszu, duże palce ich prawych rąk i duże palce ich prawych nóg. Resztę krwi wylał Mojżesz dokoła ołtarza. Potem wziął tłuszcz, ogon i cały tłuszcz, który jest na wnętrznościach wraz z płatem tłuszczu, który okrywa wątrobę, a także obie nerki z ich tłuszczem i prawą łopatkę. Z kosza chlebów przaśnych, który stoi przed Panem, wziął jeden chleb przaśny, jeden placek przyrządzony z oliwą i jeden podpłomyk. Umieścił je na kawałkach tłuszczu i na prawej łopatce. Potem położył to wszystko na dłoniach Aarona i na dłoniach jego synów i wykonał nimi gest kołysania przed Panem. Następnie Mojżesz wziął to wszystko z ich dłoni i zamienił w dym na ołtarzu nad całopaleniem. To była ofiara wprowadzenia w czynności kapłańskie, miła woń, ofiara spalona dla Pana (8, 18-28).

Ten, kto nie ma jeszcze dosyć takich makabrycznych scen może dalej czytać w Księdze Kapłańskiej:

Wtedy Aaron zbliżył się do ołtarza i zabił cielca na ofiarę przebłagalną za siebie samego. Synowie Aarona podali mu krew, a on umoczył palce we krwi, pomazał nią rogi ołtarza i wylał krew na podstawę ołtarza. Tłuszcz, nerki i płat tłuszczu, który okrywa wątrobę ofiary przebłagalnej, zamienił w dym na ołtarzu, tak jak Pan nakazał Mojżeszowi. Mięso zaś i skórę spalił w ogniu poza obozem. Potem zabił żertwę ofiary całopalnej. Synowie Aarona podali mu krew i wylał ją dokoła ołtarza. Podali mu też podzieloną na części ofiarę całopalną, razem z głową, a on zamienił to w dym na ołtarzu. Następnie obmył wnętrzności i nogi i zamienił je w dym nad całopaleniem na ołtarzu. (9, 8-14)

Dalej czytamy:

Tłuste części cielca i barana - ogon, tłuszcz, który okrywa wnętrzności, nerki i płat tłuszczu, który jest na wątrobie, te części tłuste położyli na mostkach, a on zamienił te części tłuste w dym na ołtarzu. Mostkami i prawymi łopatkami Aaron wykonał gest kołysania przed Panem, tak jak nakazał Pan. (Kpł 9, 19-21)

"Tak jak Pan nakazał Mojżeszowi [...]". A jak to jest dzisiaj? Dzisiaj chrzci się niemowlęta podobno wedle nakazu Chrystusa; wywyższa się kapłanów ponad prostych wiernych, rzekomo z powodu pełnomocnictwa udzielonego im przez Jezusa, Chrystusa; rozgrzesza się, podobno z woli Jezusa, Chrystusa; wybiera się "Ojca Świętego" i twierdzi, że sam Jezus go do tego powołał; i tak dalej, i tak dalej ...

Jezus zdystansował się od tradycji ofiar. On cytował faryzeuszom dwa razy proroka Ozeasza: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. (Mt 9, 13 i 12, 7), przez którego w Starym Testamencie Bóg powiedział: Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. (Oz 6, 6)

W książce To jest Moje Słowo czytamy:

8. [...] Przyszedłem, aby znieść ofiary i krwawe uczty. A jeśli nie przestaniecie ofiarowywać mięsa i krwi zwierząt i spożywać ich, nie przestanie gniew Boży spadać na was; tak, jak spadał na pustyni na przodków waszych, którzy oddawali się spożywaniu mięsa, aż zgnilizną zostali napełnieni i zarazą wyniszczeni. (str. 211)

Na stronie 76 tego wielkiego objawienia Boga jest napisane:

Albowiem kto ustawił swoje życie w synostwie Bożym, nie będzie zabijał - ani ludzi, ani zwierząt.

Jezus bardzo wyraźnie wypowiadał się przeciw zarządzeniom Ksiąg Mojżeszowych. Jak już usłyszeliśmy, podobnie mówił Bóg przez proroka Jeremiasza.

Z wypowiedzi Jezusa, Chrystusa Bożego, dowiadujemy się, że imię proroka Mojżesza zostało wykorzystane do okrutnego pogańskiego kultu. W książce To jest Moje Słowo Chrystus sam objawia:

"Przyszedłem, aby znieść ofiary i krwawe uczty" oznacza: Przyszedłem, aby was nauczać ewangelii, prawa miłości i Swoim życiem dawać przykład, jak się je spełnia; abyście rozpoznali, że jedynie ten człowiek we wnętrzu posiada obfitość duchowej siły, który spełnia prawa Boże. Ludziom, którzy posiadają wewnętrzne wartości, nie będzie niczego brakować. Albowiem ten, kto jest w swoim sercu bogaty, ten jest ze swoim bliźnim, a nie przeciwko niemu - a tym samym jest z Bogiem, z życiem, które jest pełnią. Ludzie o wewnętrznych wartościach są też ze światem zwierząt i roślin, a nie przeciwko stworzeniom Bożym. Ten, kto jest przeciwko swojemu bliźniemu, będzie z nim walczył i go zabijał. A jeżeli jest przeciwko bliźniemu, to nie uszanuje też innego życia - ani zwierząt, ani roślin, ani kamieni.

Kto jest przeciwko życiu we Mnie, w Chrystusie, temu dokucza głód i pragnienie i prześladuje go ciągły niedosyt powodzenia, bogactwa, władzy i uznania. Na swoje uczty i dla rozkoszy podniebienia zabija i spożywa zwierzęta. Tym ujawnia, że jest daleki od Boga.

Dla Boga, Odwiecznego, ofiary ze zwierząt są zgrozą. On nie chce, ażeby zwierzęta były Jemu ofiarowane lub poświęcane. Bóg dał życie wszelkim formom bytu, a więc też i zwierzętom. Po co miałyby być Mu składane w ofierze, kiedy przecież On, Życie, sam w nich zamieszkuje?

Jeżeli jednak człowiek ofiarowałby Mnie, Chrystusowi, swoje ludzkie ja, swoje namiętności i pożądania i starałby się prowadzić życie zgodne z wolą Boga, a więc poświęcone Jemu - to przyczyniłby się do jedności wszystkich form bytu. Bóg jest Duchem miłości i wolności! Dlatego każdy człowiek powinien dobrowolnie złożyć swoje ja w ofierze. Dopiero wtedy stanie się łagodny i z całego serca pokorny i odnajdzie wielką Jedność: Boga. Taki rozwój człowieka na drodze do Niego, Bóg miłuje w Swoich dzieciach.

A ten, który odda się odwiecznemu Bogu Ojcu-Matce, przekształcając swoje ludzkie cechy w boskie, ten nie będzie zarzynał zwierząt i spożywał ich mięsa, ani też nie będzie zabijał żadnego zwierzęcia dla własnej przyjemności. Tacy ludzie będą obchodzić się ze światem roślin z ofiarną miłością, gdyż również rośliny są stworzycielskim darem Boga dla Jego ludzkich dzieci. Rośliny i owoce pól i lasów chętnie darowują się człowiekowi i pragną mu służyć jako pożywienie i leki dla jego chorego ciała.

"Gniew Boży" pochodzi z pogańskiego świata wyobrażeń, które były jeszcze bardzo żywe w Starym Przymierzu. Ludzie wierzyli w to, że "bogowie" dokonują na nich zemsty. Byłoby dobrze, gdyby grzeszny człowiek rozpoznał, że to on sam stworzył tak zwany "gniew Boga". "Mściwy Bóg" jest to ludzkie ja, które wywiera zemstę za to, co samo spowodowało; co bowiem człowiek sieje, to będzie zbierał.

Również i słowa "oko za oko, ząb za ząb" były i są nadal błędnie wykładane. Człowiek nie powinien mścić się na swoim bliźnim i odpłacać mu pięknym za nadobne. Ma przykazane przebaczyć bliźniemu, prosić go o przebaczenie i tego samego lub podobnego już więcej nie czynić. Ten, kto nie spełnia tego przykazania udaje się sam pod działanie prawa odpokutowania. Głosi ono "oko za oko, ząb za ząb". Wtedy, zgodnie z zasadą "oko za oko, ząb za ząb" zbierze to, co zasiał. (str. 211-213)

Prawa siewu i zbioru, które każe nam rozpoznawać w sobie samych przyczyny ciosów losu, Bóg nauczał już przez dawnych proroków. U Izajasza brzmi to na przykład tak: Biada tym, którzy na postronkach od wołu ciągną nieprawości i na powrozach uprzęży swe grzechy! (Iz 5, 18) W tłumaczeniu Starego Testamentu w Księdze Mądrości można przeczytać: [...] by wiedzieli, że przez co kto grzeszy, przez to ponosi karę (Mdr 11, 16). Bóg nie karze, niczego też nie nakazuje, co mogłoby być grzechem. To nasz grzech jest stworzoną przez nas samych karą, jest naszym własnym sądem.

Jezus chciał więc położyć kres okrucieństwu wobec ludzi i zwierząt. Współcześni przedstawiciele instytucji kościelnych dopuszczają jednak do tego, żeby nadal dokonywano okrutnych czynów wobec ludzi i zwierząt, tyle że innymi metodami, metodami które są o wiele bardziej okrutne. W ten sposób potwierdzają to, co się pod tym względem dzieje. Zaangażowanie nielicznych ludzi w ochronę zwierząt jest wyjątkiem, który potwierdza regułę.

Spis treści

Nowy Testament "wypełnia" Stary i "wyjaśnia" go.
Oba są "prawdziwym słowem Bożym".
Miliony ofiar Kościoła

W Katechizmie Kościoła Katolickiego, nr 140, rzymski kler dokumentuje na piśmie co następuje: [...] Stary Testament przygotowuje Nowy, a Nowy wypełnia Stary. Stary i Nowy Testament wyjaśniają się wzajemnie; obydwa są prawdziwym słowem Bożym.

Dręczenie zwierząt nie ustaje, rzeźnie pozostają otwarte. Dziś zwierzęta są składane w ofierze, a ich trupy rąbane i rozszarpywane na kawałki dla dobra "bożka" człowieka, dla zaspokojenia zachcianek jego podniebienia.

W okrutny i bestialski sposób są też dręczeni i zabijani ludzie. Dzień wczorajszy staje się dniem dzisiejszym.

Jak wygląda "wypełnienie" tego, co przygotowane było w Starym Testamencie, widać dzisiaj wyraźnie po owocach, wydawanych przez tak zwane chrześcijańskie Kościoły na przestrzeni wieków.

Kilka dni temu otrzymałam broszurkę, dokumentację akcji "Pomnik dla milionów ofiar Kościoła". Możemy w niej przeczytać co następuje:

Miliony ofiar Kościoła:

Inkwizycja: XIII - XVIII wiek. 1 do 10 milionów zabitych, torturowanych, maltretowanych i sterroryzowanych ("Der Spiegel" 1.6.1998r.)

Wyprawy krzyżowe: XI - XIII wiek. Około 22 milionów zabitych, tysiące niemieckich Żydów (Hans Wollschläger "Die bewaffneten Wallfahrten nach Jerusalem" - "Zbrojne pielgrzymki do Jerozolimy")

"Poganie": IX - XII wiek. W średniowieczu niemieccy królowie i książęta nawracali siłą na wiarę "chrześcijańską" dziesiątki tysięcy germańskich i słowiańskich "pogan" lub okrutnie ich mordowali. Kościół dawał na to swoje błogosławieństwo lub wzywał do "wypraw krzyżowych" przeciwko Słowianom. (Karlheinz Deschner, "Kriminalgeschichte des Christentums" - "Kryminalna Historia Chrześcijaństwa", t. IV, V, VI).

Żydzi: W średniowieczu ciągle miały miejsce krwawe rzezie z tysiącami zabitych, inicjowane przez kościelnych podjudzaczy. Julius Streicher w Procesach Norymberskich odnośnie Holacaustu wyraźnie powołał się na mowy podburzające Marcina Lutra przeciw Żydom (Friedrich Heer, "Gottes erste Liebe" - "Pierwsza miłość Boga")

Zdobycie Ameryki: W ciągu pierwszych 150 lat po podboju Ameryki przez Hiszpanów "w imię Boga" ginie 100 mln ludzi - "największe ludobójstwo wszech czasów" (teolog Boff, "Publik-Forum", 31.5.1991r.)

Katarowie, Waldensi, Husyci, Chrzciciele: Z polecenia Kościoła (również i ewangelickiego) giną tysiące innowierców

"Czarownice": XVI - XVIII wiek. Setki tysięcy ludzi, przede wszystkim kobiet, ginie w okrutny sposób, mniej więcej połowa z tego w Niemczech. Także Luter posyła czarownice na stos. Instrukcje do tej działalności pochodziły od dwóch niemieckich dominikanów opatrzone tytułem "Młot na czarownice" (Hubertus Mynarek, "Die neue Inquisition" - "Nowa Inkwizycja")

A jak wygląda to dzisiaj? Korzenie Starego Testamentu, szczególnie Księgi Mojżeszowe, "wypełniają", według katechizmu katolickiego, Nowy Testament, a więc nasze czasy. W ulotce czytamy dalej:

Ludobójstwo w Chorwacji: Jeszcze w połowie XX wieku, w latach 1941-1943 w Chorwacji wymordowano około 3/4 miliona ortodoksyjnych Serbów przy dominującym udziale katolickich duchownych i za aprobatą Watykanu [...]. Watykan jest o wszystkim, poinformowany jednak ten krwawy reżim traktuje najwyraźniej w sposób przychylny. Hierarchia katolicka, a w pierwszym rzędzie kapelan wojskowy i zarazem arcybiskup Stepinac (beatyfikowany w 1998 r. przez papieża) wspiera moralnie faszystowski reżim do samego końca (Vladimir Dedijer "Jasenovac - jugosłowiański Oświęcim a Watykan", 1988r.)

Molestowanie seksualne dzieci przez księży i zakonników: Jeszcze po wielu latach lub nawet dziesiątkach lat osoby, które były ofiarami molestowania seksualnego w wieku dziecięcym, cierpią psychicznie z powodu tych upokorzeń. Eksperci szacują, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat w USA spośród 51000 katolickich księży 2000 oskarżonych zostało o wykorzystywanie seksualne. ("Hanauer Anzeiger" 13.7.98r.) Jest to około 4%. W Niemczech prof. Hubertus Mynarek szacuje liczbę pedofilów również w granicach 3 - 5%. (Akty 97, 14.9.1999r.)

Spis treści

Marcin Luter - życie i nauka
w duchu chrześcijańskiej miłości bliźniego?

Większość wymienionych wcześniej morderstw oraz innych przestępstw dokonywanych "w imieniu Boga" idzie na konto Kościoła katolickiego. Czy wynika z tego, że Kościół ewangelicki można ocenić bardziej pozytywnie?

Jak wygląda to na przykład z życzliwością do ludzi, liberalnością i tolerancją u założyciela tej religii - Lutra? Jak traktował swoich współbraci? Czy z miłością do bliźniego, która powinna być najwyższym przykazaniem?

Marcin Luter do dzisiaj jest bardzo poważany. Jego Kościół idzie w jego ślady; potwierdził to w internecie Hermann von Loewenich (do 1999r. ewangelicki biskup Bawarii): Chcemy zachować historyczne dziedzictwo tradycji luterańskiej jako naszą kulturalną i duchową ojczyznę.

Pewien ewangelicki teolog zebrał postulaty Lutra w obszernej broszurze - Teolog nr 3:

Luter nawołuje możnych do zabijania buntujących się chłopów: Kto może niech dźga, bije, dusi. Jeśli przy tym umrzesz, szczęśliwy ty, bardziej błogosławionej śmierci nie dostąpisz przenigdy. Umierasz bowiem w posłuszeństwie wobec boskiego słowa i rozkazu. (Pisma Lutra: "Przeciwko buntującym się chłopom", Weimar - WA 18, str. 357)

Luter domaga się prześladowania kaznodziejów innowierców: [...] i chociaż chcieliby nauczać prawdziwej Ewangelii, tak i chociażby byli sami aniołami i Gabrielem z nieba [...]. Jeśli któryby chciał wygłaszać kazania, to niech dowiedzie swego powołania lub służbowego rozkazu [...]. Jeśli tego nie zechce, to niech zwierzchność odda takiego łotra w ręce właściwego mistrza, mistrza Hansa (= kata) [...]. Tomos 5, str. 74 (1530 r.)

Luter zniesławia ludność żydowską i wzywa do jej prześladowania:

Gdybym mógł, to powaliłbym go na ziemię (żydowskiego współobywatela) i ze złości przeszyłbym go mieczem.

[...] żeby ich synagogi albo i szkoły podpalano, a co nie chce się palić, to zasypać ziemią, żeby nie został kamień na kamieniu i żeby oko ludzkie tego już nigdy nie widziało. A to powinno się czynić na cześć naszego Pana i chrześcijaństwa, aby Bóg widział, że jesteśmy chrześcijanami.

[...] żeby też ich domy podobnie spustoszono i zniszczono.

[...] te nicponie i rabusie nie są warci ani łaski, ani litości.

[...] żeby im zabroniono chwalić oficjalnie [...] u nas Boga, dziękować, modlić się i nauczać pod karą utraty życia [...]. (Marcin Luter "O Żydach i ich kłamstwach", Wittenberga 1543 r.)

Luter: "Ci Żydzi, którzy od 1400 lat są naszą plagą, zarazą, sprawcami wszelkich nieszczęść, to ludzie przywodzący do rozpaczy, przesiąknięci złem, pełni jadu, ludzie, którzy pozostają pod wpływem szatana. W sumie mamy w nich najprawdziwsze diabły". (Karlheinz Deschner. I znowu zapiał kur. str. 126, Wyd. Uraeus, Gdynia)

Luter twierdzi wręcz, że Mojżesz, gdyby żył w obecnych czasach, jako pierwszy podpalałby "szkoły i domy Żydów".

Luter żądał poza tym odebrania Żydom ich całej religijnej literatury, zamknięcia ich w areszcie domowym, ograbienia ich z wszelkich pieniędzy i dóbr materialnych oraz wysłania ich do pracy przymusowej.

Luter wzywa do wojny i "mordowania" tureckiego przeciwnika: [...] i z radością unieść pięść i śmiało bić, mordować, rabować i szkodzić tyle, ile się da [...].Tomos 4, str. 494 (1529 r.)

Luter domaga się śmierci "lichwiarzy": [...] skoro łamie się kołem, ścina głowy rabusiom ulicznym, mordercom, o ile bardziej powinno się wszystkich lichwiarzy łamać kołem, podcinać im żyły i wszystkich skąpców przepędzać, przeklinać i ścinać im głowy.

Luter żąda śmierci niewiernych małżonków: Dlaczego nie zabija się za cudzołóstwo? oraz śmierci przez tortury dla prostytutek: Gdybym był sędzią, to złamałbym kołem taką francuską uwodzicielską kurwę i podciął jej żyły. Tomos 8, str. 172 (1562 r.)

Kobiety o zdolnościach magicznych powinny być według Lutra poddawane torturom i zabijane: Czarodziejki nie zostawiaj przy życiu [...]. To sprawiedliwe prawo, żeby je zabijać [...]. Jeśli nie pozwolą się nawrócić, to poddamy je torturom. Weimar, (WA 16, str. 551)

Luter o niepełnosprawnych dzieciach: Jeśli ktoś opowiada o dzieciach podobnych do diabła [...] to za takie je miejcie [...], że albo pochodzą od diabła, albo są prawdziwymi diabłami. Erlangen, wydanie II str. 127. Wiele osób, które powierzone zostały ewangelickim ośrodkom opieki nad niepełnosprawnymi (na przykład w niemieckiej miejscowości Neuendettelsau) w latach 1940-1941, wydano władzom państwowym. Odpowiedzialni za to powoływali się jednoznacznie na naukę Lutra o państwie (posłuszeństwo wobec władzy zwierzchniej) i fakt, że posyłali tym samym ludzi na śmierć, był im znany.

Na koniec Luter chciał jeszcze zabić papieża: Papież to diabeł, gdybym mógł zabić diabła, czemu miałbym tego nie zrobić? Tomos, str. 24 (1518 r.)

Także Kościół ewangelicki nazywa siebie "chrześcijańskim". Gdzie jednak jest chrześcijański duch, duch miłości do Boga i bliźniego w tym, co wypowiadał Luter? Jego hasła i maksymy zostały krwawo wprowadzone w czyn przez lud i panujących - aż do dyktatorów Trzeciej Rzeszy.

Ten, kto głosi takie bestialskie, mordercze hasła przeciwko swoim bliźnim, które w innej formie głoszone są także w dzisiejszych czasach, z pewnością nie będzie miał pełnego współczucia serca lub miłosierdzia dla zwierząt. Jeżeli chodzi o wojnę, o zabijanie wielu ludzi i zwierząt, o niszczenie środowiska, czy też o doświadczenia na zwierzętach i manipulację genami, to w etyce i moralności obu wyznań nie ma prawie żadnych różnic, łagodnie mówiąc oba Kościoły są niechrześcijańskie.

Spis treści

"To co człowiek czyni innym, czyni sam sobie".
Jak czuje się zwierzę w swojej sytuacji?
Zwierzę, przedmiot użytku i konsumpcji

Spójrzmy jeszcze raz na świadectwa Starego Testamentu, gdzie w Księdze Kapłańskiej - która deklaruje się przecież jako ta, która zawiera prawdziwe słowo Boże - dane są zarządzenia również dla dzisiejszych urzędników instytucji kościelnych, jakie zwierzęta mogą jadać, a jakie nie. Tam napisano:

Będziecie jedli każde zwierzę czworonożne, które ma rozdzielone kopyta, to jest racice, i które przeżuwa. (Kpł 11, 3)

A trzy linijki dalej znajduje się apel do myśliwych:

Zając, ponieważ przeżuwa, ale nie ma rozdzielonego kopyta - będzie dla was nieczysty; wieprz, ponieważ ma rozdzielone kopyto, ale nie przeżuwa - będzie dla was nieczysty. Nie będziecie jedli ich mięsa ani dotykali ich padliny - są one dla was nieczyste. (Kpł 11, 6-8)

Uzupełnieniem poprzedniego cytatu jest fragment z Księgi Kapłańskiej (11, 26-27):

Każde zwierzę, które ma kopyta, ale nie rozdzielone i nie przeżuwa, będzie nieczyste dla was. Każdy, kto się go dotknie, będzie nieczysty. Każde zwierzę czworonożne, które chodzi opierając się na stopach, będzie nieczyste dla was. Każdy, kto dotknie się jego padliny, będzie nieczysty aż do wieczora.

Ktoś posłuszny Kościołowi musiałby się trzymać zarządzeń Starego Testamentu, gdyż według kościelnej nauki jest to słowo Boże. Gdyby wierni się tego trzymali, to przynajmniej zające i dziki miałyby szansę uniknąć kul i śrutu.

Na usprawiedliwienie polowań często przytacza się argument, że konieczne jest "regulowanie" populacji określonych gatunków zwierząt, gdyż w przeciwnym razie nadmiernie by się rozmnażały. Duch Boży nauczał nas jednak, że Bóg tak założył swoje stworzenie, przyrodę na tej ziemi, żeby sama dbała o równowagę, o zachowanie równowagi. Tego zadania Bóg nie przekazał myśliwym!

Do rybaków i wszystkich, którzy wyrywają morzu to, co do morza należy, skierowane jest następne zarządzenie "Boga" przez "Mojżesza":

Ale każda istota wodna, która nie ma płetw albo łusek w morzach i rzekach, spośród wszystkiego, co się roi w wodzie, i spośród wszystkich zwierząt wodnych, będzie dla was obrzydliwością. (Kpł 11, 10)

Ten więc, kto zjada na przykład zwierzęta żyjące w morzu, takie jak homary lub im podobne, staje się nieczysty. Każdy czytelnik może się teraz zastanowić, czy dzisiaj stał się już "nieczysty".

Gdzie znajdą się po swoim ziemskim życiu wszyscy ci duchowni, którzy chcą wypełnić Stary Testament w Nowym Testamencie, a zasiadają przy pięknie zastawionych stołach nad trupami zajęcy, dzików i jedzą je albo też spożywają stworzenia mórz, które nie mają skrzeli i łusek i którzy później w stanie nieczystości przeprowadzają być może sakralne ceremonie? Wprawdzie w dzisiejszych czasach nie zostaliby ukamienowani z racji swego grzechu przeciw "świętości" i świętemu Bogu, ale czyż wedle klerykalnych opinii to przekazane "słowo Boże" nie ma być wciąż jeszcze obowiązujące?

Gdyby istniały nieczyste, odrażające zwierzęta, to uzasadnione byłoby pytanie: Dlaczego Bóg stworzył takie zwierzęta, skoro On jest absolutną czystością?

Jezus nie mówił o tym wszystkim. Jezus kochał wszystkie zwierzęta. On nie tylko nie krzywdził zwierząt, ale wręcz przeciwnie, był wielkim przyjacielem wszelkiego stworzenia; ujmował się za zwierzętami i działał dla nich.

Wielu ludzi nie zastanawia się wcale nad tym, że zwierzęta są dręczone lub zabijane. W To jest Moje Słowo na stronie 425 Jezus wyjaśnił, że zwierzęta czują i odczuwają podobnie jak ludzie:

Jako Jezus z Nazaretu mówiłem do wielu ludzi o prawie życia, również o zwierzętach, które podobnie jak ludzie odczuwają ból, cierpienie i radość. Tak, jak człowiek nie powinien być przeciwko swojemu bliźniemu, lecz powinien być mu przychylny, tak powinien też być przychylny zwierzętom i ponosić za nie odpowiedzialność, gdyż one człowiekowi służą.

Wciąż na nowo pouczałem ludzi, że również i zwierzę jest stworzeniem Bożym, które człowiek powinien miłować, a nie znieważać. Kto bije zwierzęta i znęca się nad nimi, ten na duszy i ciele dozna kiedyś tego samego lub podobnego. Albowiem to, co człowiek czyni swoim współbraciom i swoim współstworzeniom, zwierzętom - to czyni sobie samemu.

Wielu ludzi rozpoznało swoją brutalność i zaczęło urzeczywistniać Moją naukę, żałując swojego postępowania i przyjmując zwierzęta za swoich przyjaciół. I tak niejeden zrozumiał Moje słowa i poszedł za Mną.

Powtarzam słowa Jezusa, Chrystusa: "To, co człowiek czyni swoim współbraciom i swoim współstworzeniom, zwierzętom - to czyni sobie samemu". Pójdźmy za Jego słowami i przenieśmy to, co spotyka niewinne zwierzęta, na samych siebie. Postawmy się w wyobraźni na ich miejscu i podzielmy w myślach, obrazach i uczuciach ich los.

Na przykład moglibyśmy, stawiając się w roli zwierzęcia, postawić sobie pytanie: Czy wolałbym być zabity czy zamordowany? Ten, kto poważnie wczuje się w to pytanie, czy sytuację, że ma teraz zdecydować, czy woli stracić życie w wyniku zabójstwa czy morderstwa, nie dostrzeże z pewnością szczególnej różnicy pomiędzy śmiercią w obu przypadkach, gdyż być zabitym czy zamordowanym oznacza dla niego w każdym przypadku utratę życia.

Jak byśmy zareagowali, gdyby ktoś nas schwytał, wsadził do klatki i decydował o tym, kiedy wolno nam zażyć odrobinę wolności?

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w położeniu chomika, który z natury jest bardzo ruchliwy. Wyobraźmy sobie, że na kilka tygodni zostajemy zamknięci w małym pomieszczeniu i poruszać się możemy tylko w obręczy, które kręci się pod naszymi nogami, tak że biegniemy i biegniemy, biegniemy ciągle w miejscu, nie przemieszczając się do przodu. Jak długo będzie nam to sprawiać przyjemność? Szybko zrozumiemy jak czuje się chomik, który dzień w dzień bez celu musi biegać w wąskiej obręczy.

Albo wczujmy się w położenie wołu. W oborze, stłoczeni z towarzyszami niedoli, odurzeni nafaszerowaną chemikaliami paszą, uświadamiamy sobie, że w każdej chwili może przyjść rzeźnik, który nas zarżnie, a ciało rozszarpie na sztuki jako posiłek ofiarny, na przykład dla otyłego duchownego. Słychać jak bracia i siostry, inne byki i krowy, od czasu do czasu głucho muczą i czuć, że nurtują je te same lęki co nas, a jednak czekający nas los jest nieunikniony. Znajdujemy się w rękach rzeźnika, wydani na pastwę człowieka, który jest samolubny, zimny i chciwy, chciwy zysku.

Wielu ludzi przechodzi do porządku dziennego nad cierpieniem ludzi i zwierząt, o ile to nie dotyka bezpośrednio ich samych. Dlatego ludzie ośmielają się myśleć, że w pewnych określonych przypadkach wolno im zabijać innych ludzi, a jeszcze mniej skrupułów mają jeżeli chodzi o zwierzęta. Kto ma prawo świadomie odebrać życie bliźniemu czy też zwierzęciu? Kto stworzył duszę człowieka, która jest nieśmiertelna? Kto natchnął ją oddechem, a kto dał oddech, a zarazem życie zwierzęciu? Nie człowiek, ale odwieczny Bóg, stworzycielski Duch nieskończoności. Bóg nie odbiera życia ani człowiekowi, ani zwierzęciu, gdyż Bóg jest dawcą i Bóg do niczego nie zmusza; nigdy nie stosuje przemocy; nie wpływa też na nikogo wbrew jego woli. On jest wolnością i daje wolność. Tylko człowiek, który nie dał duszy człowiekowi ani życia zwierzęciu zabija dom duszy, ciało, i zabija zwierzę. Kto człowiekowi na to pozwolił? Jezus nic o tym nie mówił.

Ten, kto robi różnicę pomiędzy "zabijaniem" i "mordowaniem" jest moim zdaniem paranoikiem, który nie ceni życia innych i zgodnie z wszechprawem, które jest życiem, sam ostatecznie traci też swoje życie, gdyż to, co człowiek czyni innym, czyni sam sobie.

To samo dotyczy zwierząt trzymanych w klatkach. Bóg przewidział przyrodę jako przestrzeń życiową dla zwierząt, w której mogą się one swobodnie poruszać, odpowiednio do swego gatunku, tak jak czynią to duchowe formy zwierząt w odwiecznym bycie. On nie stworzył żadnych klatek dla swoich stworzeń. Tylko ludzie pozwalają sobie na zamykanie zwierząt i każą im wieść nędzny żywot w ciasnych pomieszczeniach.

Jezus, Chrystus, powiedział:

Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! (Mt 7, 12) Tę wypowiedź Jezusa możemy też tak zrozumieć: Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe. Czy ta zasada dotyczy tylko nas, ludzi, czy też w obliczu miłości Jezusa do zwierząt, dotyczy również ich?

Bóg dał ludziom i zwierzętom całą ziemię, a zatem wolność. Ludzie jednak dzielą ziemię na parcele. Każdy usiłuje - legalnie bądź nielegalnie - dostać największy kawałek. Ten kawałek ziemi jest potem "jego posiadłością", jest czymś, co "do niego należy" ze wszystkim, co żyje na tej ziemi i w niej. Ale to, co przywłaszczyliśmy sobie na ziemi, jest iluzją, czyli złudzeniem, gdyż śmierć odbiera nam to, co ziemi zabraliśmy.

Dla wielu ludzi zwierzęta to tylko rzecz, którą można kupić lub sprzedać, używać lub też zużywać - niczym towar ze sklepu. Oni wtłaczają zwierzęta do świata swoich wyobrażeń, do zagrody, w której pędzą też własny nędzny żywot.

Ten, kto nauczył się wczuwać w ludzi, pojmuje, że również zwierzęta czują i odczuwają podobnie jak my, ludzie. One odczuwają radość, cierpienie i ból. Pewna stara indiańska mądrość mogłaby nam pomóc zrozumieć zwierzęta. Brzmi ona: Nie sądź człowieka, dopóki nie pochodzisz przynajmniej pół miesiąca w jego mokasynach. W odniesieniu do zwierząt można by powiedzieć: Zanim zamkniesz zwierzę w klatce, wykorzystasz je do swoich celów i będziesz je dręczyć, a więc zanim zmusisz je do życia w ograniczonych lub nie odpowiadających jego naturze warunkach, wypróbuj to najpierw na sobie samym. Pozwól się więc wcisnąć w opisane poprzednio kółko dla chomików, a poczujesz, co musi przeżyć twój mały dalszy bliźni. Ten, kto chciałby uzyskać jeszcze głębszy wgląd w los zwierząt, mógłby się wstawić w położenie cielaka przeznaczonego na rzeź albo kury w klatce na kurzej farmie, albo też wczuć się w małą foczkę, która spokojnie wygrzewa się na słońcu, gdy zbliżają się do niej mężczyźni z pałką w garści z zamiarem zdarcia z niej skóry. Można też sobie wyobrazić jak czuje się foka-matka, kiedy wraca z połowu ryb i zamiast swojego dziecka znajduje bezkształtną bryłę surowego mięsa [...].

Spis treści

Bóg podyktowany duchem czasu.
"Wypełnienie" Starego Testamentu w naszych czasach:
seksualne molestowanie dzieci przez kapłanów.
W ślady Nazareńczyka czy w ślady kościelnych zwierzchników?

Jezus, Chrystus, jest Prawdą. On powiedział: Ja i Ojciec jedno jesteśmy. (J 10, 30) Pomyślmy jeszcze raz o następujących słowach Jezusa: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. (Mt 5, 17) W wielu przypadkach Jezus nie spełniał tego, co zarządził "Bóg" Starego Testamentu poprzez proroka Mojżesza. Jezus rzadko i tylko pośrednio powoływał się na "Boga" z "Ksiąg Mojżeszowych". Częściej mówił: Słyszeliście, że powiedziano [...], ale Ja powiadam wam [...] albo: Słyszeliście, że do przodków powiedziano [...], Ja jednak powiadam wam [...], Kto ma uszy do słuchania, niech słucha. Jezus rzadko wspominał "Boga" z "Ksiąg Mojżeszowych".

Jezus dystansował się więc od tych sfałszowanych wyobrażeń Boga, od tego fałszywego obrazu Boga. On mówił o "Ojcu w niebie", o "swoim Ojcu", o "Bogu, waszym Ojcu". On mówił z Prawdy, która jest wieczną realnością, prawem niebios.

Niejeden mógłby teraz argumentować, że to co Bóg wtedy mówił ludziom, dotyczyło ludzi tamtych czasów, dziś to już nie ma znaczenia, dzisiaj jest zupełnie inaczej. Nasuwa się tu pytanie: Czy ówcześni ludzie byli gorsi, a więc mieli nędzniejszy charakter niż ludzie naszych czasów? Z pewnością nie musimy dociekać jacy byli ówcześni ludzie. Każdy, kto ma jeszcze odrobinę sumienia, widzi na podstawie faktów przedstawionych na str. 32 tej broszury, że dzisiejsza ludzkość jest o wiele gorsza niż ludzie tamtych czasów. Dotyczy to również nastawienia do zwierząt - czy to w przyrodzie, czy w laboratoriach naukowców. Dowodem tego jest los zwierząt.

Wielu uważa się za ludzi wierzących w Boga. Właśnie ci, którzy swoją wiarę w Boga wystawiają na pokaz w kościołach oraz na państwowych fetach, skłaniają się coraz bardziej do innych bożków, którzy nie tylko zezwalają, ale wręcz wymagają, aby na żywych zwierzętach przeprowadzano najokrutniejsze, najbrutalniejsze doświadczenia, które usuwają w cień praktyki z "Ksiąg Mojżeszowych". Kler rzymski nie mówi oczywiście o cieniu. On oznajmia: "Stary Testament przygotowuje Nowy, podczas gdy ten wypełnia Stary. Oba wyjaśniają się nawzajem [...]". Czy na przykład płonące stosy Średniowiecza mają być rozumiane jako rozjaśnienie Starego Testamentu w Nowym - i czy na odwrót krwawe wydarzenia w Średniowieczu i diametralne zniekształcenie nauki Jezusa, Chrystusa, podczas ostatnich dwóch tysięcy lat, rzucają "rozjaśniające" światło na to, co stało się ze słowem Boga i posłaniem w Starym Testamencie? Opłaciłoby się zgłębić to pytanie... Jakie to mogą być siły czy też moce, które dzisiaj panują? Bóg jest Prawem, a to Prawo jest miłością, dobrocią, pokojem i dobrem dla wszystkich i wszystkiego. Skoro więc nie może to być Bóg - kto to więc jest?

Właśnie czytam jak Stary Testament znalazł dopełnienie w Nowym, tylko w innych aspektach, które są znamienne dla naszych czasów. Chodzi tu o dokumentację audycji telewizyjnej, która nadana została 2 września 1999 r. w "Auslandjournal", ZDF, pod tytułem: "Molestowanie seksualne dzieci w Irlandii". Przytaczamy fragmenty:

Skandal wstrząsnął Irlandią. W jego centrum znalazł się Kościół katolicki, filar irlandzkiego społeczeństwa. Przez wiele lat państwo powierzało dzieci jednemu z katolickich zakonów. Dziś na wyspie wszyscy przeżywają wstrząs, gdyż film dokumentalny pokazał coś, w co nikt nie chciał uwierzy: zamiast opieki, gwałt, zamiast miłości, przemoc. To nie pojedynczy przypadek, lecz setki dzieci przeżyły najwyraźniej piekło na ziemi pod opieką Kościoła. Teraz przerwano krąg milczenia; prawda wychodzi na światło dzienne.

Władze państwowe oddają Johna Priora w wieku trzech lat do domu dziecka, ponieważ rodzice zaniedbują wypełnianie swoich obowiązków rodzicielskich. Placówka prowadzona jest przez katolicki zakon Braci Chrystusowych. Tam dzieci mają być wychowywane w wierze w Boga.

Obecnie 54-letni John opowiada, że przez siedem lat był wykorzystywany seksualnie przez dwóch zakonników i katolickiego księdza.

Najgorsze lanie, jakie kiedykolwiek dostałem były, kiedy powiedziałem pielęgniarce, że zostałem seksualnie wykorzystany przez jednego z braci. Miałem dziewięć i pół, może dziesięć lat. Najpierw ona mnie zbiła, a potem opowiedziała temu bratu. On zabrał mnie, a potem dwaj bracia bili mnie i bili, i bili. Wszędzie miałem rany [...].

Mieliśmy wspólne prysznice; tam musiało wchodzić dwudziestu chłopców. Brat (zakonny) rozebrał się [...] i na oczach pozostałych zgwałcił kilku chłopców i zmusił ich, żeby się nawzajem dotykali. Raz mnie zgwałcił, rzucił mnie na swoje łóżko i wziął mnie, i rozerwał. Miałem tak silny krwotok, że pielęgniarka użyła jodyny, a ja wyłem z bólu.

W marcu 1998 roku bracia (zakonni) publicznie przeprosili za seksualne wykorzystywanie dzieci w internatach i wspólnie z innymi zakonami urządzili telefoniczną pomoc dla dotkniętych seksualnym wykorzystaniem dzieci. Było ponad osiem tysięcy zgłoszeń telefonicznych i sześćset ofiar Kościół przekazał terapeutom.

1999: Film dokumentalny oskarża państwo i dowodzi, że urzędy od dziesięcioleci wiedziały o seksualnym wykorzystywaniu dzieci w szkołach kościelnych, a mimo to nadal je finansowały. W związku z tym rząd powołuje komisję badawczą, obiecuje zmiany prawa i gwarantuje 10 milionów marek na leczenie ofiar.

Obecnie John poddany jest leczeniu u psychoterapeuty. Ma stany lękowe, nie może spać, nikomu nie ufa. Niemal wszystkie jego związki się rozpadły, a w pracy zawodowej nigdy niczego nie osiągnął.

Terapeuta: John cierpi bez przerwy; ma kompleks niższości, czuje się niepotrzebny; brak mu zaufania do samego[...].

John, to nie pojedynczy przypadek. Tysiące dzieci zostało oddanych w Irlandii pod opiekę katolickich przytułków dla dzieci zaniedbanych [...]. John opisuje los swojego najlepszego przyjaciela, Józefa:

Miał długi pas skórzany i bił nim Józefa po ramionach i po głowie. Józef spadł z krzesła, a brat uderzał w każdą część jego ciała. Potem go kopał, deptał tymi ciężkimi wojskowymi butami, które bracia nosili do pracy w polu, i tak go kopał, i kopał, i kopał, aż Józef nie mógł się już ruszać. Józef stracił przytomność, został odwieziony do szpitala i tam zmarł. Wiedzieli o tym wszyscy. Mówili tu, że to była białaczka; ale on nie zmarł na białaczkę.

Prezenterka: Od tego czasu John nie wierzy już w Boga.

To doniesienie mówi samo za siebie...

W wydanej niedawno publikacji "Kirche intern" (Austria) można było przeczytać pod nagłówkiem "Wykorzystywanie seksualne. Terapia klasztorna":

Coraz częściej na księży i zakonników pada podejrzenie o udział w przestępstwach seksualnych. To zmobilizowało opata klasztoru G., J.A., żeby zadziałać jeszcze w tym roku. Pragnie on założyć w klasztorze P. centrum psychiatryczne dla kleru, zakonników i duszpasterskich współpracowników Kościoła.

Wskazane byłoby przeczytać, co "Bóg Mojżesza" ma do powiedzenia na taki czy podobny temat. Gdyby stosowano dzisiaj to stare "prawo", które może przecież wykazać się długą tradycją i jako część "Pisma Świętego", cieszy się wielkim uznaniem Kościoła, to szybko, bardzo szybko zmniejszyłaby się znacznie ilość ludzi na świecie.

Dzisiejszy człowiek wykracza nie tylko przeciwko pojedynczym ludziom i zwierzętom, lecz w globalnej strategii przeciw niezliczonym ludziom i zwierzętom. Jest wręcz zdania, że powinien poprawić stworzenie Boga. Okrutny człowiek-pan ingeruje w różnorodny, najbrutalniejszy sposób w życie zwierząt - nie oszczędzając również świata roślin i minerałów - a pozostali, szerokie masy, ślepe i głuche z powodu egoizmu i tępej obojętności, bez słowa protestu pozostawiają umęczone stworzenia na pastwę losu. Podobnie człowiek obchodzi się też ze swoimi współbraćmi.

Dzisiejsza kasta kapłanów, tak jak za czasów Mojżesza, przycięła więc sobie Boga do odpowiednich rozmiarów, tyle że dzisiejszy "Bóg" nie odpowiada ani temu ze Starego Testamentu, ani nie zgadza się z nauką Jezusa. Kościelni zwierzchnicy we wszystkich czasach dopasowywali Boga, czy też bożków do "danej epoki", to znaczy do swoich aktualnych wyobrażeń, potrzeb i celów. Jednakże prawdziwy Bóg nie jest kościelnym bogiem - duchem czasu, lecz niezmiennym, Tym, o którym uczył nas Jezus. Kościelny bóg - duch czasu, jest niestały i nie można na nim polegać. Nie pomaga tu nawet sztuczne tworzenie wrażenia stabilności przez formułowanie absolutnych wypowiedzi. Nieprawda nie może trwać wiecznie, nawet jeśli rysy i dziury na kotle nieprawdy próbuje się zaklejać plastrem "to są tajemnice Boga". Światło Prawdy w końcu wszystko ujawni.

Dlaczego kościelni zwierzchnicy nie trzymają się swoich własnych wypowiedzi? Gdyby dopuścili, żeby Stary Testament wypełnił się w Nowym we wszystkich szczegółach, to byliby pierwszymi, których "Bóg" z "Ksiąg Mojżeszowych" skazałby na śmierć.

Dzisiejsi ludzie - przede wszystkim wierne owieczki Kościołów - idą śladami kościelnych zwierzchników, którzy głoszą zmiennego "Boga", a więc Boga idącego z duchem czasu i poddającego się duchowi czasu, aby uchronić swoje szyje przed gilotyną Starego Testamentu, którą "Bóg" z "Ksiąg Mojżeszowych" już dawno by na nich spuścił. Potrzebują więc ducha czasu, którego nazywają "Bogiem".

Ten, bez problemów dopasowuje się do wymagań, stanowiących w danej chwili priorytet dla panujących, żeby mogli oni bez trudności zaprezentować go wiernym, tak aby jak najmniej zakłócić ich letarg i przeszkodzić w zapatrzeniu się w siebie i żądzy używania rozkoszy. Wtedy wierni chętnie pozostaną na łonie tego wygodnego Kościoła, który zaoszczędza im niejednej decyzji sumienia i który daje im do ręki alibi dla potworności wszelkiego rodzaju.

Prawdziwy Wieczny jest absolutny. On jest wszechmądrym, prawem wszechświata, które jest miłością. Powtarzam: Bóg, miłość, nie karze i nie chłoszcze. On nie potępia, nie zabija i nie morduje. Bóg nie wydałby też ani ludzi, ani zwierząt ludziom. Tego, że tak jest, nauczał nas Jezus. On żył prawem swojego Ojca i stał się dla nas przykładem i wzorem.

Jeśli nauczymy się rozumieć głębię Jego nauki i wypowiedź: Pójdźcie za Mną (Mt 4, 14), to będziemy wiedzieli dlaczego Jezus polecił nam iść w swoje ślady. Czy może Jezus chciał nam w ten sposób powiedzieć, że nie powinniśmy iść w ślady kasty kapłanów, którzy nauczają o duchu czasu, a więc o Bogu - duchu czasu, prowadzącego ludzi na zgubę, czego dowodzi nasz dzisiejszy czas, nasz świat? Także jasnowidz z Patmos rozpoznał to, gdyż w Apokalipsie Jana jest napisane: Ludu mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli [...]. (Ap 18, 4)

Jeszcze raz powiedzmy to jasno i wyraźnie: Jezus wypowiadał się przeciw brutalnemu i bestialskiemu postępowaniu wobec zwierząt i przeciw zabijaniu i mordowaniu ludzi. Powinniśmy tak długo stawiać sobie pytania, aż osiągniemy oświecenie i głęboko w sobie rozpoznamy, dlaczego Jezus głosił innego Boga niż "Bóg z Ksiąg Mojżeszowych" i Bóg dzisiejszych kościelnych zwierzchników. Albo też będziemy wierzyć w wiele bóstw rozmaitej jakości; w tym przypadku jest to filozofia pojedynczego człowieka, który nie potrzebuje do tego kościelnej instancji; chyba że brak mu w tym zakresie wyobraźni, a wtedy jest na właściwym miejscu jako "religijny" członek Kościoła. Gdyby jednak jedyny Bóg miał się okazać zmiennym, to biada ludziom, którzy odwrócili się od pogańskiego kultowo-państwowego Kościoła.

Niech więc każdy mądrze rozważy to i przemyśli, niech dobrze się nad tym zastanowi. Bóg dał człowiekowi nie tylko serce - którego odruchy w związku z utratą sumienia często już nie są miernikiem, na którym można polegać - ale także rozum. Zaleca się używać go i tę, być może długo niewykorzystywaną zdolność samodzielnego myślenia, rozbudzić na nowo.

Żeby uzyskać pełną jasność, dobrą metodą jest zadawanie sobie samemu - albo też Bogu w głębokiej modlitwie - pytań, gdyż ten, kto szczerze pyta, może być prowadzony.

Po około 2000 lat nastał czas, żeby człowiek, który wierzy w Jezusa i chce iść w Jego ślady podjął decyzję: albo iść w ślady Jezusa, a więc stosować Jego naukę - albo wędrować śladami dzisiejszych kościelnych zwierzchników, którzy w niczym nie ustępują kaście kapłanów za czasów Mojżesza.

Spis treści

"Zabijać" czy "mordować"?
Jezus wypełnił Prawo i pogłębił naukę

Mimo, że przeciwnikowi Boga udało się gruntownie sfałszować słowo Boże, dane przez proroka Mojżesza, to jednak zapis Dziesięciu Przykazań, które są wyciągiem z wiecznego absolutnego prawa niebios, pozostał do dnia dzisiejszego w znacznym stopniu nie zmieniony.

Piąte przykazanie brzmiało i nadal brzmi: Nie zabijaj.

Jednakże w niemieckim tłumaczeniu "Neue Jerusalemer Bibel" (tłum. zbiorowe, 1985) wśród Dziesięciu Przykazań znalazło się już na tym miejscu: Nie morduj. To nowe sformułowanie należy niewątpliwie przypisać bogu - duchowi naszego czasu. Stanowi ono osłabienie wszechobejmującej wypowiedzi: "Nie zabijaj". Jezus natomiast powiedział w swoim Kazaniu na Górze: Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. (Mt 5, 21-22)

Jezus nie osłabił więc absolutnej wypowiedzi: "Nie zabijaj" i nie ograniczył jej znaczenia do szczególnych przypadków - wręcz przeciwnie. Jezus ją pogłębił. On uczył, że wrogość wobec bliźniego leży nie tylko w dopełnionym czynie zabijania, ale już nawet w raniących lub poniżających słowach wraz z zawartymi w nich uczuciami i odczuciami. Zwrócił nam w ten sposób uwagę, że nawet każdy najmniejszy odruch odrzucenia bliźniego lub też zwierzęcia, naszego dalszego bliźniego, jest grzechem w oczach Boga. Jezus wzywał nas do uwrażliwienia naszego sumienia.

Poza tym Jezus wyraźnie mówił o "zabijaniu", a nie o "mordowaniu".

Już Jeremiasz zwrócił ludowi uwagę na sfałszowanie "pisma". Mówił on o "kłamliwym piórze pisarzy", którzy Prawo Pana "w kłamstwo obrócili".

Czy "kłamliwe pióro" sfałszowało teraz ponownie słowo Boże dane przez Mojżesza? Komu służą ci, którzy dopuszczają się czegoś takiego? Co ma być usprawiedliwione stwierdzeniem "nie morduj"? Czy ma to służyć dalszemu zagłuszeniu sumienia ludzi, żeby nie odzywało się, kiedy dzieje się krzywda?

Zły duch Starego Testamentu przygotował, to znaczy ustalił metody, a w Nowym Testamencie to, co skutecznie wprowadzono, jest do dnia dzisiejszego metodycznie, planowo i celowo kontynuowane. Na oczach wielu milionów zdolnych do rozsądnego myślenia ludzi zrobiono - abra kadabra - z białego czarne. Czy to są dzisiejsze "cuda"?

Ten, dla kogo przepaść pomiędzy tymi dwiema różnymi wypowiedziami - zabijać czy mordować - jest obojętna, siedzi na dwóch stołkach i próbuje służyć dwóm panom: duchowi okrutnego "Boga" z "Ksiąg Mojżeszowych", a zarazem instytucji kościelnej - i troszeczkę Jezusowi, Chrystusowi, który nauczał o Bogu miłosiernej miłości.

Jezus powiedział: Mój Ojciec i Ja jesteśmy jednym. Tam, gdzie dwóch jest jednym, mówią oni tym samym językiem. Kto ma uszy do słuchania niech słucha!

Jak uczył Jezus w swoim Kazaniu na Górze? Ten, kto choćby tylko gniewa się na bliźniego ma trafić pod sąd, a kto mówi "głupcze" ma podlegać osądzeniu wysokiej rady. Kto ma uszy do słuchania niech słucha. A ten, kto ma sumienie, pójdzie w ślady Jezusa, Chrystusa i uczyni to, co napisane jest w Apokalipsie Jana, a co tutaj powtórzę:

Ludu Mój, wyjdźcie z niej, byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli. (Ap 18, 4)

Spis treści

Nakazy stosowania przemocy
i prowadzenia wojny w Starym Testamencie
- Jezus: "Kochajcie waszych wrogów".
Jezus wypomina obłudę uczonym w Piśmie i faryzeuszom

Jezus nie przyczynił się do rozmiękczenia naszego sumienia. On nie wzywał nas też do tego, żebyśmy za pomocą wymówek i różnych sztuczek, za pomocą wykrętnych sformułowań je zagłuszali i doprowadzali do milczenia. To czyni tylko ten, kto jest przeciwny Bogu i przeciw Bogu działa i kto obrócił już w przeciwieństwo słowo Boże dane przez Mojżesza. Oto kolejny przykład:

W drugiej Księdze Mojżeszowej, w Księdze Wyjścia, jest napisane:

Jeśli kto tak uderzy kogoś, że uderzony umrze, winien sam być śmiercią ukarany. (Wj 21, 12) Kto by uderzył swego ojca albo matkę, winien być ukarany śmiercią. Kto by porwał człowieka i sprzedał go, albo znaleziono by go jeszcze w jego ręku, winien być ukarany śmiercią. Kto by złorzeczył ojcu albo matce, winien być ukarany śmiercią. (21, 5-17)

W Księdze Wyjścia 21, 24 czytamy dalej: oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec.

I to było dość często brane dosłownie i służyło do usprawiedliwienia aktów zemsty wszelkiego rodzaju.

Jezus nie mówił czegoś takiego w swoim Kazaniu na Górze. Tutaj czytamy:

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu: lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie. (Mt 5, 38-42)

U Jezusa czytamy więc zupełnie inne słowa niż u "Boga" z "Ksiąg Mojżeszowych". Ten, kto chce być prawym chrześcijaninem musi się zdecydować albo na Boga, który przemawiał poprzez Jezusa, Chrystusa, albo na Boga instytucji kościelnych, gdyż dwóm panom służyć nie można. Pewnego dnia fałszywy Bóg doprowadzi nas do upadku. Nasze obojętne, niemiłosierne społeczeństwo jest tego najlepszym dowodem.

W Piątej Księdze Mojżeszowej, Powtórzonego Prawa, jest mowa między innymi o odpłacie:

Twe oko nie będzie miało litości. Życie za życie, oko za oko, ząb za ząb, ręka za rękę, noga za nogę. (19, 21)

Wojna. Jeśli się udasz na wojnę przeciw twemu wrogowi, a zauważysz, że koni, rydwanów i ludzi tam jest więcej niż u ciebie, nie lękaj się ich, gdyż z tobą jest Pan, Bóg twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

Gdy będziecie zaczynali walkę, wystąpi kapłan i przemówi do narodu, mówiąc mu: "Słuchaj Izraelu! Zaczynacie dzisiaj walkę przeciw wrogom waszym, niech trwoga przed nimi was nie ogarnia! Niech serce wam nie drży! Nie bójcie się, nie lękajcie się! Gdyż z wami wyrusza Pan, Bóg wasz, by walczyć przeciw wrogom waszym i dać wam zwycięstwo". (20, 1-4)

Tak jakby w międzyczasie nie wędrował po ziemi Jezus, Chrystus, w obecnych czasach postępuje się podobnie: Dzisiejsi kapłani błogosławią wojny wraz z bronią, wierząc w to, że pobłogosławieni przez nich mają po swojej stronie Boga przeciw "wrogom".

W tej samej Księdze Mojżeszowej czytamy dalej:

Zdobywanie miast. Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, [najpierw] ofiarujesz mu pokój, a ono ci odpowie pokojowo i bramy ci otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących przymusowo, i będą ci służyli. Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować, oblegniesz je.

Skoro ci je Pan, Bóg twój, odda w ręce - wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci dał Pan Bóg Twój.

Tak postąpisz ze wszystkimi miastami daleko od ciebie położonymi, nie będącymi własnością pobliskich narodów. Tylko w miastach należących do narodów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedzictwo, niczego nie zostawisz przy życiu. (20, 10-16)

W średniowieczu Rycerze Krzyżowi pławili się w krwi tych, których zwyciężyli w imieniu krzyża. W latach 1941 - 1943 w Chorwacji było nie inaczej. Kościół ma rację: Stary Testament "wyjaśnia" Nowy Testament - ale nie rozjaśnia go światłem Boga, które zwiastował i dzisiaj ponownie zwiastuje Chrystus!

Bóg jest pokojem. Chrystus przyszedł w Jezusie, żeby przynieść pokój wszystkim ludziom. On powróci - w Duchu - jako książę pokoju i to jest pewne.

Jezus w swoim Kazaniu na Górze mówił o miłości do wrogów. U Mateusza brzmi to tak:

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. (Mt 5, 43-48)

Znów rozpoznajemy, że Jezus mówił: Słyszeliście [...]. On nie mówił: "słyszeliście od Boga za pośrednictwem Mojżesza"; On nie mówił też: "słyszeliście od proroka Mojżesza". On mówił: Słyszeliście [...].

Jezus mówił o miłości Boga i o pojednaniu - a ten, tak zwany "Bóg" przez Mojżesza o niszczeniu, plądrowaniu i zabijaniu.

W Trzeciej Księdze Mojżeszowej, Księdze Kapłańskiej, czytamy w podsumowaniu:

Będziecie ścigać nieprzyjaciół, a oni upadną od miecza przed wami, tak że pięciu waszych będzie ścigać całą setkę, a setka waszych - dziesięć tysięcy [nieprzyjaciół]. Wasi wrogowie upadną od miecza przed wami. Zwrócę się ku wam, dam wam płodność, rozmnożę was, umocnię moje przymierze z wami. (26, 7-9)

Jezus natomiast mówił: Wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną. Mt 26, 52)

Mojżesz miał ponoć na polecenie Boga wyświęcać kapłanów. Wyświęcenie zaczynało się od zwyczajowej ceremonii zarżnięcia barana. Jezus, także w odniesieniu do kapłanów, nauczał czegoś wręcz przeciwnego. W Ewangelii Mateusza powiedział wyraźnie: Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. (23, 8)

U Mateusza (23, 1-36) Jezus potępił obłudę uczonych w Piśmie i faryzeuszy:

Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: "Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą , lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.

Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść pierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych i mówicie: "Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków. Przez to sami